Matematyka a szanse kariery w Polsce

Jasio

Wszystko wskazuje na to że, w trosce o przyszłość naszych dzieci trzeba będzie SPALIĆ wszystkie podręczniki matmy i fizyki bo to tylko dzieciakom w głowach mąci i kompletnie przekreśla jakiekolwiek szanse kariery w tym naszym piekiełku.

Pisałem już o tym jak bajecznie niekompetentni są urzędnicy GUMu, szkoleniowcy policji, itd. nie tylko na jakimś blogu ale także w dokumentach dla prokuratury i sądów. Czy ktoś się tym przejął?! Zupełnie nie. Zawsze takiego delikwenta jak ja można nazwać oszołomem i zignorować. Dużym narzędziem w całej tej zabawie są niektórzy „biegli sądowi” którzy tak dokładnie instruują sądy. Potem wszystkie te opinie biegłych trafiają do mnie a ja mam ubaw (a bardziej śmiech przez łzy, bo bardziej „uzdolnionych inaczej” rzeczy w ŻYCIU nie widziałem).

Np. z jednej opinii się dowiedziałem że tylko wygrałem w swojej sprawie sądowej bo sąd nie wyznaczył „biegłego” na „biegłego” i pozwolił mi się wypowiadać na temat radarów i czytać instrukcje radaru w sądzie. W sumie ciekawy punkt widzenia. Problem jest taki że po tym co widziałem w tych opiniach to w sumie żałuję że sąd nie wyznaczył tego biegłego do mojej sprawy bo miałbym ubaw nie z tej ziemi wypytując go pod przysięgą gdzie te swoje mądrości uzyskał, tzn. od której przekupki na którym rynku, bo wiem że żadnej książki na temat tego jak działają radary ani lidary nie przeczytał.

W związku z tym że projektowałem urządzenia do telemetrii w USA (patrz moje oświadczenie dla sądów) i faktycznie mam udowodnione wieloletnie doświadczenie w tych sprawach, i wiem, na podstawie zebranych dokumentów sądowych, że „biegły” nie ma absolutnie żadnego zielonego pojęcia o radarach, lidarach ani innych metodach pomiarów prędkości, umówmy się że w takiej konfrontacji to bym za taką opinię (mówiąc w przenośni) w sądzie, podczas zadawania pytań, biegłemu nogi z d… powyrywał i serwował je w jego własnym sosie. Ale nic straconego. Każdy biegły może np. wytoczyć mi sprawę w sądzie, na rozprawę przyjedzie TVN, Polsat, itd. i będzie zabawa nie z tej Ziemi… Ach, rozmarzyłem się…

Mówiąc o zabawie nie z tej Ziemi:

Fajną „opinię biegłego” ostatnio widziałem….

Momenty były, i to JAKIE!!! Poszło o „pomiar” wideo-rejestratorem, gdzie misie zamiast starać się utrzymywać stałą odległość za mierzonym pojazdem (czego wymaga instrukcja tego „pomiaru”) wyraźnie gonili „klienta” a potem wnieśli zarzuty do sądu za prędkość z jaką ONI jechali.

Fragment instrukcji

Fragment instrukcji

 

Sąd powołał biegłego. Biegły, zamiast przyznać że pomiar był wyraźnie, niezaprzeczalnie niezgodny z instrukcją urządzenia, a co za tym idzie niezgodny z prawem o miarach, a misie poświadczyli nieprawdę oskarżając kogoś o prędkość z którą na pewno nie jechał, stwierdził że:

biegly1

Potem, aby ratować ten, niezgodny z instrukcją, wedle biegłego „nieoptymalny” pomiar, zaoferował on takie błyskotliwe wyliczenia:

biegly2

Na jego podstawie tego właśnie wzoru biegły wyliczył że pojazd obwinionego poruszał się z prędkością 136 km/h. To ten wzór zadziwił mnie najbardziej. Tak bardzo że zamierzam zgłosić biegłego do nagrody Nobla z fizyki. Jest to wzór na teleportację, coś co zmieni świat na zawsze. Aby to udowodnić, wystarczy wziąć kamerę albo telefon komórkowy z kamerą, ustawić ją na drzewo tak aby drzewo miało, tak jak w sytuacji powyżej, 68 pikseli. Potem należy pobiec w stronę drzewa z prędkością powiedzmy 10 km/h aż obraz drzewa będzie miał 72 piksele i wszystko podstawić do wzoru.

wzor

Czyli, biegnąc w stronę drzewa, wprowadziliśmy drzewo w ruch!!! Drzewo zaczęło od nas uciekać z prędkością 9,44 km/h!!!! To wręcz NIESAMOWITE!!! Zamiast pytać biegłego o wykształcenie czy doświadczenie zawodowe, poproście sędziego aby zrobił taki właśnie eksperyment procesowy. Można to zrobić w sali sądowej i wyliczyć z jaką prędkością podróżuje np. protokolantka albo biurko sędziego.

Oczywiście, gdyby biegły np. pomyślał o tym aby zapytać jakiegoś ucznia gimnazjum nt. tego problemu, albo z przyjacielską butelką żytniej wybrał się do jakiegoś nauczyciela fizyki to być może by się dowiedział że z proporcji obrazu przed i po zmianie pozycji można tylko bezpośrednio wyliczyć proporcje odległości, a nie prędkości, tak jak to przerabialiśmy w ostatnich lekcjach fizyki i matematyki wujka fazy. Czyli, aby wyliczyć prędkość obiektu którego zmieniony obraz obserwujemy, trzeba jednak wziąć pod uwagę odległości obiektów, drogę jaką przebyto, czas, itd. a nie zmyślać co popadnie.

Wzór zaoferowany przez biegłego w naszej czasoprzestrzeni daje poprawny wynik tylko w przypadku kiedy obrazy na początku i na końcu są takiej samej wielkości, czyli prędkości i odległości między obiektami były takie same na początku i na końcu. W innych przypadkach nie może być uznany nawet za jakiekolwiek przybliżenie. No ale przecież biegły ma prawo żyć w innej czasoprzestrzeni, i odwiedzać nas tubylców tutaj w tym nudnym świecie od czasu do czasu, aby nas uświadomić.

A w następnej opinii, aby zadziwić świat, proponuję rozważania oprzeć o szczególną teorię względności i teorię strun.

Błąd krzywizny Ziemi

Ale to nie wszystko. Aby pokazać swoją niezaprzeczalną klasę, biegły także próbował wyliczyć odległości na podstawie koordynat GPS, będąc tak dokładnym że nawet próbował brać błędy krzywizny Ziemi pod uwagę.

biegly3

biegly4

Wzruszył drzewo, zmierzył Ziemię!!! Polskie go wydało plemię!!!

Tak niesamowita staranność powinna naprawdę zadziwiać, biorąc pod uwagę że na odcinkach o długości rzędu 100 m nawet niezauważalne wzniesienia i zakręty są o wiele bardziej znaczące niż krzywizna Ziemi w liczeniu drogi przebytej między punktami A i B. Ale to nieważne. Ważny jest wynik obliczeń. Biegły wyliczył, że na tym samym odcinku gdzie jego wzór wyliczył prędkość 136 km/h, prędkość wyliczona na podstawie koordynat GPS wynosiła… 43 km/h.

Normalnie, to nawet uczeń podstawówki by chyba się zastanowił nad faktem że ta sama prędkość wyliczona dwiema różnymi metodami różni się trzykrotnie. Tutaj jednak biegły nie widział problemu.

biegly5

Czyli nie ma problemu – to te wredne marginesy bezpieczeństwa a może krzywizna Ziemi są odpowiedzialne za to że jeden wynik wychodzi 43 km/h a drugi 136 km/h. Ale oczywiście te marginesy nie mogą wpływać na wybranie tego niekorzystnego dla obwinionego wyniku. Można śmiało rekomendować sędziemu aby skazał za to 136 km/h łaskawie obniżone do 131 km/h.

Biegli a system cesarsko-prusko-sowiecki

Ci co śledzą mój blog już powinni wiedzieć o co chodzi. Problem z bzdurnymi pomiarami i ekspertyzami jest spowodowany tym właśnie że w Polsce urzędy nie płacą nikomu za kompetentne ekspertyzy ale za takie które spodobają się cesarsko-prusko-sowieckim urzędnikom, a którzy rozumem nie grzeszą ani nie zamierzają. Tak się zostaje „ekspertem” w tym kraju albo dostawcą dla urzędów i instytucji państwowych. Nie za wiedzę, nie za oferowanie dobrego produktu, ale za całowanie tyłka urzędasom.

Mieliśmy np. biegłych w bardziej poważnych sprawach którzy fantazjowali w poważnych sprawach kryminalnych, zmyślali bzdurne metody a potem twierdzili że nauczyli się tej metody od… FBI.

„Profesor Jan Widacki, wybitny kryminolog i wzięty obrońca w sprawach karnych, o biegłych sądowych nie ma najlepszego zdania. – Na listach biegłych ze świecą szukać wybitnych ekspertów. Zdarza się nawet, że poważne analizy powierza się ludziom, zupełnie do nich nie przygotowanym. Zauważyłem, że wystarczy mieć skończony wydział lekarski, by stać się dla sądu fachowcem od skomplikowanych problemów medycznych – wyjaśnia. – Tym bardziej dziwi mnie, że polscy sędziowie są wobec biegłych tak bezkrytyczni. A biegli mówią czasem mądre rzeczy, a czasem plotą zupełne banialuki.”

Moim zdaniem, Pan Profesor jest tutaj jednak wielkim optymistą. Wcale nie trzeba w Polsce ukończyć wydziału lekarskiego ani technicznego ani mieć jakiekolwiek doświadczenie albo nawet przeczytać pojedynczą książkę na temat tego o czym się pisze w opiniach dla sądów. Trzeba być tylko „wygodnym” dla urzędasów.

Co więcej, biegli są przekonani że nieważne jakie banialuki wypocą w sądach to i tak im można „skoczyć” bo wedle ich mniemania mają oni bezwzględny immunitet, tak jak urzędnicy, na przykład. Niestety, ostatnio ten wredny Sąd Najwyższy stwierdził że jednak tak nie powinno być i że:

„Biegłego można pozwać za fałszywą opinię w postępowaniu sądowym. Odpowiada on osobiście własnym majątkiem za szkodę spowodowaną jej wydaniem. „

Materiały szkoleniowe z USA

Jak napisałem w poprzednim wpisie, wiem że żaden urzędnik w Polsce, żaden szkoleniowiec policji i raczej żaden biegły nie przeczytał książki na temat tego jak się profesjonalnie robi pomiary policyjne przy pomocy radaru, lidaru albo prędkościomierza kontrolnego. Aby to dowieść, publikuję książkę która jest niejako oficjalnym podręcznikiem szkoleniowym amerykańskiej drogówki. Autor szkoli szkoleniowców policji w całych Stanach Zjednoczonych.

Gdyby ktoś takie rzeczy przeczytał to nie byłoby też klęski z wideo-rejestratorami, bo jest w tej książce dokładnie opisane jak mierzy się prędkość pojazdów daleko przed radiowozem przy pomocy prędkościomierza kontrolnego. Wystarczy do tego stoper. Metoda nazywa się Quick Pace Timing (Szybkie Mierzenie przy Śledzeniu) i została wynaleziona przez amerykańską drogówkę w latach 40-tych ubiegłego wieku. Wynaleziono ją wtedy bo wtedy wprowadzono po raz pierwszy oznakowane radiowozy. Pomiar można wykonać z odległości kilkuset metrów, trzeba przejechać około 100 metrów dla wykonaniu pomiaru na zwykłych drogach i około 200 metrów dla prędkości autostradowych. Wielokrotnie zrobiono profesjonalną analizę błędów i testy praktyczne i udowodniono że błędy metody są poniżej 3%. Błędy metody wideo-rejestratora w Polsce, jak pokazałem w poprzednich wpisach, wynoszą do kilkuset procent bo „spece” którzy je wymyślili nie mają najmniejszego pojęcia o tym jak się projektuje i sprawdza metody pomiarowe, ani im się nie chciało ruszyć tyłka i przeczytać cokolwiek o tym jak takie rzeczy robi się na świecie.

Żyjemy w jakimś średniowiecznym skansenie gdzie urzędnicy próbują rozwiązywać problemy które inni rozwiązali prawie 100 lat temu, ale i tak im to nie za bardzo wychodzi bo nawet z matematyką na poziomie podstawówki są u nich wielkie problemy.

Po co ja to wszystko robię

Ludzie pytają mnie po co ja to robię. Powód pierwszy jest taki że założyłem się z Tomkiem Motylińskim że jako pierwszy wsadzę w Polsce biurokratę do pierdla za głupotę, poświadczanie nieprawdy, przekroczenie kompetencji, itd., itp. O 10 złotych się założyłem…. Taki pomysł rodem z pewnego filmu amerykańskiego.

Ale ważniejsze jest to że postanowiłem że jak ten zakład przegram to moja noga w tym burdeliku już nigdy nie stanie i zabronię dzieciom aby to kiedykolwiek zrobiły.

To nie jest jakiś szalony projekt ale bardzo techniczna próba systemu typu „black box”. Rzucam sygnał i patrzę jak się to pudełko zachowa. Na razie nie wygląda to najlepiej. Prokuratury które np. nie zawahały się wpychać dzieciaka przed sąd za to że „sfałszował legitymację” (tzn. sam poprawił błędnie wpisaną datę przez sekretarkę), zupełnie nie zamierzają nic zrobić z masowym przekrętem dotyczącym świadomego poświadczania nieprawdy, fałszerstwa instrukcji obsługi urządzeń, mataczenia w sądach, defraudacji milionów z EU i ze Szwajcarii przeznaczonych na bezpieczeństwo na drogach, itp., itd. przez urzędników i nie tylko.

A robię to dlatego że po tym jak (być może idiotycznie) wróciłem do Polski z USA, zostałem zgnieciony przez upośledzonych biurokratów. Jedną z dziwnych rzeczy które mi się przytrafiły było bycie oskarżonym o pranie brudnych pieniędzy po tym jak zapłaciłem w Polsce dość duży podatek od dochodów w USA. Potem się dowiedziałem o co chodzi – no bo synalek pani z urzędu skarbowego „o wiele zdolniejszy ode mnie a dalej pracy znaleźć w Polsce nie może.” W sumie dziwne bo w Polsce jest duże zapotrzebowanie na „właściwych biegłych” na przykład.

Ale jak przegram zakład i się stąd wyniosę, raczej oczywiste będzie że jak się im to uda to zabawa dopiero pójdzie na całego. Ktoś kupi pistolety wodne w TESCO, napisze na nich 200 km/h flamastrem, GUM wyda zatwierdzenie typu i inne legalizacje, i potem ktosiek odsprzeda te wspaniałe urządzenia za 100,000 PLN za sztukę policji, która potem ochoczo będzie odbierać prawa jazdy na podstawie takich „pomiarów” i już nie będzie żadnego „oszołoma” w Polsce który będzie pisał jak i dlaczego to kompletna bzdura.

Ale takie bzdurne pomiary i utrata prawa jazdy to będzie najmniejszy problem Polaków którzy tu zostaną. Np. jak ktoś będzie miał pecha i trafi na leniwych misiów to się dowie w sądzie że np. zamordował masę osób bo biegły tak poświadczył używając metodę „DRFRA, haversine, vibo-sense, FBI, NSA, SPC”. Biegły jest, podkładka jest, wyrok jest. Wszystko cacy.

reklama:
SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biegli, Biurokracja, Komedia, Sądy i oznaczono , , , , . Bookmark permalink.

4 komentarzy

  1. Janusz pisze:

    Sławku – jesteś boski.

  2. Nielot pisze:

    Ja już kolejny raz widzę opinie biegłego dotyczącego videorejestratora że: „Sposób dokonania pomiaru był prawidłowy, choć nieoptymalny”. Taką opinie zacytował dziennikarz relacjonujący sprawę przekroczenia prędkości przez Hołowczyca. Czyżby to ten sam „biegły”?
    http://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/490668,opinia-bieglego-sadowego-krzysztof-holowczyc-przekroczyl-predkosc-jechal-161-km-h.html

    I tu ciekawostka, której jakoś nikt podczas procesu nie zauważył…
    Prędkość zmierzona Hołkowi przez policjantów według nich to 204km/h
    Prędkość Hołka rzeczywista określona przez „biegłego” to 161km/h

    Czyli błąd względny pomiaru (czyli różnica między wartością rzeczywistą, a zmierzoną, informuje o ile różni się pomiar od wartości rzeczywistej) wynosi dx= 204km/h-16km/h1=43hm/h z tego wynika, że błąd bezwzględny (czyli względny błąd pomiaru podzielony przez rzeczywistą wartość i pomnożony przez 100%, informuje o ile procent różni się wartość zmierzona od rzeczywistej) wynosi
    d=(43/161)*100%=26%
    Czyli wartość zmierzona różni się od rzeczywistej o 26%!!!!
    A według ustawy o miarach dopuszczalny błąd urządzenia pomiarowego wynosi 3km/h przy prędkościach do 100km/h a powyżej 100km/h maksymalnie 3%.

    A biegły w swojej opinii twierdzi że pomiar obarczony błędem 26% JEST PRAWIDŁOWY.
    Co to oznacza???? Ze albo biegły pomiar został wykonany niepoprawnie, albo metoda pomiaru jest zła, albo biegły gada bzdury, i to przed sądem. A najprawdopodobniej wszystko powyżej!!!!
    Taka opinia w powyżej stawia pod znakiem zapytania zarówno jego wiedzę, jak i inteligencję – tak jawnie podkładać się w dokumentach przed sądem. No chyba, że ma przekonanie graniczącą z pewnością o swojej nietykalności.

    PS tak mi się skojarzyło…
    https://www.youtube.com/watch?v=J1lrUY86i_w&index=11&list=PLBKxnrrxIJUqp8vJpsComEkuux6DM_Ahs

    • faza pisze:

      Dokładnie tak.

      Problem polega na tym że „metoda pomiaru” wideorejestratorem gdzie ktoś ma na oko trzymać tą samą odległość jest kompletnie absurdalna i nie da się przy jej pomocy niczego mierzyć tak naprawdę.

      Policjanci i biegli którzy potem wynajdują swoje własne metody aby ratować takie „ahem” „nieoptymalne” pomiary popełniają przestępstwo, nawet kiedy by potrafili to robić (a nie potrafią, jak widać). Jeżeli dopuszcza się zmianę odległości między pojazdami podczas pomiaru to trzeba to umieć poprawnie uwzględnić w błędach metody, i formalnie obliczyć błędy metody, czego oczywiście „biegły” nie potrafił zrobić. Taka analiza powinna być przedmiotem badań przed wydaniem Zatwierdzenia Typu, bo przecież biegły nie ma teraz prawa aby wynajdować własne metody pomiarowe, zwłaszcza jak nie rozumie nawet fizyki z poziomu gimnazjum.

      No ale tak to jest jak się jest „nieoptymalnie uzdolnionym”. Nie wie się czego się nie wie a potem wielka złość jak się ktoś dowie.

  3. Darek pisze:

    Biegłych mamy jakich mamy to stan umysłu często a nie zasób wiedzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>