Misie Stają się Coraz Bardziej Bezczelni

Początek tzw. "Pomiaru"

Początek tzw. „Pomiaru”

Koniec tzw. "Pomiaru"

Koniec tzw. „Pomiaru”

Ci co czytają mój blog już powinni wiedzieć że poinformowałem sądy, KGP, GUM i prokuraturę o tym że te ich „pomiary” wideo-rejestratorami są kompletnym oszustwem. Udowodnili to także dziennikarze TVNu w programach zainspirowanych zarzutami w sprawie kierowcy rajdowego Hołowczyca.

Nie tylko się tym nikt nie przejął, ale zaczął eskalować tego typu oszustwa udające „pomiary” i bezczelnie chwalić się tym wszem i wobec na oficjalnej stronie internetowej policji.

Cały materiał do obejrzenia tutaj (policja.pl).

Jak widać, jedyne czego się misie nauczyły ze sprawy Hołowczyca to że można oszukiwać jeszcze lepiej na większym ZOOMie i na jeszcze krótszym odcinku pomiaru. W sprawie Hołowczyca mierzono na odcinku 100m i 13-krotnym ZOOMie. Tutaj mierzono na odcinku 50m i 20-krotnym zoomie.

Wyraźnie widać że misie przyspieszają podczas „pomiaru” a mierzony pojazd hamuje podczas „pomiaru”. Nawet chyba misie powinny wiedzieć że w takim wypadku NA PEWNO nie zachowano stałej odległości od mierzonego pojazdu (czego wymaga instrukcja takiego „pomiaru”) i że ta odległość jest krótsza na końcu „pomiaru”. Ale mogą tego nie wiedzieć bo w naszym systemie od misiów nie wymaga się nawet znajomości tego czego się wymaga od kierowców na normalnych egzaminach na prawo jazdy, że o zdrowym rozsądku już nie wspomnę. Patrz jak Wujek Dobra Rada z KGP się chwalił jak potrafi używać alkomat AlcoBlow.

Obrazy powyżej pokazują ramkę z początku „pomiaru”, i ramkę z końca „pomiaru”.

Jak Obliczyć o ile misie się zbliżyły

Wystarczy porównać obraz mierzonego samochodu na początku i na końcu „pomiaru”. Nie da się tego zrobić „na oko” bo oko i mózg są wspaniałymi urządzeniami które przetwarzają nieidealne obrazy na informację, eliminując hałas i wypełniając luki. To oczywiście dobrze w większości wypadków, ale niedobrze jeżeli zakładamy że potrafimy cokolwiek mierzyć „na oko”.

Patrząc „na oko” w sumie nie widać że mierzony pojazd się znacząco zbliżył, nieprawdaż?

Ale wytnijmy obrazy i porównajmy je jeden obok drugiego. Przy powiększeniu widać jak nieidealne są te obrazy, jak drgania kamery deformują obraz i uniemożliwiają porównanie rozmiarów. Porównać pionowych rozmiarów na pewno się nie da. Dla poziomych też trudno znaleźć linie odniesienia. Najlepsza prawdopodobnie jest tam gdzie narysowano grube przerywane linie. Na pewno nie da się rozmiarów porównywać na oko podczas jazdy. Jest to kompletnie niemożliwe, skoro nawet w tak dużym powiększeniu nie możemy znaleźć wystarczająco ostrych detali.

Kurowo

Konserwatywnie rzecz biorąc, widać że obraz na końcu pomiaru jest powiększony o co najmniej 7%, być może więcej, aby być fair dla kierowcy trzeba byłoby przyjąć 10%, ale załóżmy że to było tylko 7%.

Czy to oznacza że pomiar prędkości zawyżono o 7%??? Absolutnie nie. To oznacza że podczas pomiaru odległość między samochodami spadła o 7%.

Czyli z jaką prędkością jechał samochód?

Aby to obliczyć, trzeba znać odległości samochodów. Da się to obliczyć na podstawie charakterystyki optyki, wymaga kilku dłuższych obliczeń, zostawię je na koniec. Wedle moich obliczeń, odległość samochodów na początku pomiaru wynosiła około 326m. (20-krotny zoom). Skoro odległość końcowa była o około 7% mniejsza, to na końcu wynosiła około 23 m mniej.

To oznacza że podczas kiedy radiowóz przejechał 50 m to mierzony samochód przejechał 27m w tym samym czasie. Mierzony samochód jechał więc z prędkością 27/50*120km/h, co daje 65 km/h.

Czy kierowca przekroczył dozwoloną prędkość? Tak, naciągając błąd pomiaru maksymalnie na korzyść policji, o około 15km/h. Czy przekroczył ją dwukrotnie, za co wolno mu było zabrać prawo jazdy? Absolutnie nie.

To pokazuje jak absolutnie nieodpowiedzialne i chamskie jest zezwalanie na używanie tego typu „metody pomiarowej”, zwłaszcza na maksymalnym zoomie i minimalnym odcinku pomiarowym. Nikt o zdrowych zmysłach nie odważyłby się w normalnym kraju traktować takie coś jako „pomiar” a już o wiele mniej jako „dowód”. Nasze „autorytety” uważają że jak pomrugają jakimiś obrazkami z niby skomplikowanej aparatury to nikt spośród ciemnego polskiego ludu się nie połapie.

Drogi internecie. Proszę o odnalezienie oszukanego kierowcy i poinformowanie go o poniższym wpisie.

Co można zrobić w obliczu takich oszustw?

W normalnym kraju pojedynczy taki numerek po wylądowaniu w sądzie skutkowałby potrzebą raz wynagrodzenia strat kierowcy w związku z faktem, że oszukany kierowca poprzez chamskie oszustwo stracił środki do życia na trzy miesiące. Ale w normalnym kraju jak się ludzi systematycznie oszukuje to ławy przysięgłych dodają także mnożniki karne(punitive damages), aby oszustowi się raz na zawsze odechciało oszukiwać. Takie mnożniki karne w na Zachodzie wahają się od 10 razy wyrządzone straty do 25 razy wyrządzone straty. Czyli, przyjmując że oszukany kierowca stracił 20 tysięcy złotych, dostałby od oszustów od 220 do 520 tysięcy. Odpowiedzialni urzędnicy z GUMu i policji zamieszkaliby pod mostem i innym urzędasom raz na zawsze by się odechciało poświadczać bzdury w sądach.

Skoro Polska nie jest normalnym krajem, jedyne co można zrobić to natychmiast zgłaszać każdy absolutnie każdy przypadek takiego „pomiaru” do prokuratury.

Można w tym celu posłużyć się moim oświadczeniem na ten temat, które przygotowałem.

Proszę o dokładne, kilkakrotne zapoznanie się z oświadczeniem przed ewentualnym użyciem go w jakimkolwiek celu. Oświadczenie musi być pobrane i użyte wraz z urzędowymi dowodami doręczenia go do trzech wymienionych instytucji, które również załączam.

Oświadczenie dla Sądów w Sprawach Pomiarów Prędkości

Dowody Doręczenia Oświadczenia Do Prokuratury, KGP i GUM

Jeżeli sprawa trafia do sądu, absolutnie natychmiast protestować dokumenty legalizacyjne przyrządów jako oszustwo. Nie należy się godzić na żadnego „biegłego” bo żaden z nich się jeszcze nie odważył protestować świadectw legalizacyjnych, bo tak jest „bezpieczniej”. Papier jest, GUM mówi że problemu nie ma (pomimo tego że toczy się przeciwko nim śledztwo), biegły bierze parę tysiaków i wszystko cacy, tak? O wiele zasadniej byłoby wezwanie urzędników GUMu jako biegłych aby wytłumaczyli tą swoją radosną „twórczość”. Jest do tego powód bo wedle twierdzeń Prezes GUMu, jedynie osobnicy wskazani przez GUM nadają się na biegłych, więc dlaczego im tego nie umożliwić?

Obliczenie Odległości Mierzonego Pojazdu

Z tego co mi się udało ustalić, w użytym urządzeniu najprawdopodobniej użyto kamerę SONY FCB-EX1000P z przetwornikiem ¼ EXview CCD, prawdopodobnie SONY ICX278AK, czyli wedle specyfikacji producenta, mamy przekątną roboczą matrycy 4.5 mm.

Matryca przetwornika ma 811 na 508 pikseli, co daje ponad 400K pikseli, czym się chwali ZURAD w specyfikacji urządzenia Videorapid2a. Efektywna rozdzielczość matrycy jest mniejsza, mniej więcej korespondująca z rozdzielczością monitora systemu, czyli 800 na 480, co daje 384K pikseli.

Przekątna części roboczej matrycy CCD tego przetwornika to 4.5 mm. Dzieląc 508 przez 811 daje nam 0.63 co jest stosunkiem szerokości do wysokości części roboczej matrycy. To daje matrycę o szerokości 3.8 mm i wysokości 2.4mm.

W związku z tym, że wykorzystano 800 z 811 pikseli szerokości, i 480 z 508 pikseli wysokości, to co widzimy na ekranie to obraz z matrycy CCD o rozmiarze 3.75mm szerokości i 2.27 wysokości.

Kamera SONY FCB-EX1000P pozwala zmieniać odległość ogniskową soczewek od 3.4mm(szeroki widok) do 122.4mm(maksymalny zoom), co daje maksymalne powiększenie 36 razy, zgodnie ze specyfikacją wideorejestratora. Zoom 20x oznacza odległość ogniskową 68mm.

To oznacza, że jeżeli widziany na ekranie obraz ma 10m szerokości, to jest on w odległości 180m. (68/3.75*10m).

Horyzontalnie, samochód na zdjęciu z początku tzw. „pomiaru” zajmuje niemal dokładnie 1/10 obrazu. Zakładając szerokość samochodu (na zderzaku) 1.8 m, widziany obraz obejmuje 18m. Z tego otrzymujemy odległość mierzonego pojazdu około 326 m.

Czy mogłem się w tych obliczeniach pomylić? Mogłem, bo nie mam wszystkich danych bo GUM (w swojej mondrości(tm) nawet ich nie żądał od producenta, co powinien i co powinno być w instrukcji, zwłaszcza jeżeli ktoś jest na tyle szalony aby pozwalać szacować odległości na oko w ramach tych niby „pomiarów”. A te dane które GUM ma, uważa za „tajemnice handlowe” producenta. Te obliczenia da się jednak natychmiast zweryfikować stawiając łatę geodezyjną przed wideorejestratorem w precyzyjnie określonych odległościach i nagrywając jej obrazy przy różnych powiększeniach. Ale ja nie mogę zmusić misiów aby to zrobili. Prokurator mógłby (gdyby chciał).

(dodano 2015-12-07 15:50)

Obiekt o 7% Bliższy, 7% Większy?

Jak zwykle, mój wpis jest przedmiotem dyskusji w różnych forach internetowych. I dobrze – od tego jest i wpis i internet.

Ale, jak zwykle pojawiają się różni „komentatorzy” którzy dyskredytują najbardziej elementarne stwierdzenia, pomimo tego że zostały dość szczegółowo wyjaśnione. Np. Dlaczego ten sam obiekt o 7% bliższy jest o 7% większy na ekranie? A dlatego że to wynika z elementarnej geometrii, znanej od czasów starożytnej Grecji która w końcu musi być kiedyś odkryta przez Główny Urząd Miar, naszych kochanych Misiów, jak i naszych, niezwykle wybitnych, biegłych sądowych. (Popatrzeć w te podręczniki elementarnej matematyki – Prawo Talesa).

Odległosc

Dwa razy bliższy obiekt daje dwa razy większy obraz i jest to funkcja liniowa, oczywiście. Jeżeli ekranem jest matryca CCD, jest ona oczywiście mniejsza niż na rysunku i bliżej soczewki, ale matematyka jest dokładnie ta sama, tzn proporcje są zawsze zachowane. Optyka, w wielkim uproszczeniu, służy do tego aby powiększać/pomniejszać obrazy bez potrzeby powiększania/zmniejszania ekranu/matrycy obrazu.

reklama:
SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biurokracja, Komedia, policja, Sądy i oznaczono , , , , , . Bookmark permalink.

7 komentarzy

  1. BW pisze:

    Sugeruję usunięcie danych osobowych z załączonych plików PDF (adres/PESEL)…

    • faza pisze:

      Dziękuję za uwagę, ale prawda jest taka że każdy kto w tym kraju kiedykolwiek prowadził działalność gospodarczą ma zerowe prawo do prywatności bo wszystkie numerki i adresy są rozprowadzane przez urzędy i powielane w tysiącach kopii w internecie. Info w dokumentach nie ujawnia niczego nowego bo każdy mógł zawsze to znaleźć w internecie, wpisując tylko moje imię a imię przecież musiałem ujawnić.

      Wciąż wojuję z tym urzędowym chamstwem, np. odmawiam rozdawania kopii dowodu osobistego bądź paszportu ale jestem w tym odosobniony. Wedle urzędasów, dzieci muszą się też zrzec prawa do prywatności aby zdawać maturę albo starać się na studia. To jest kompletnie chore.

      Zaciemnianie danych natomiast mogłoby pozwolić podważyć autentyczność dokumentu i podpisów elektronicznych.

  2. xxx pisze:

    „Zaciemnianie danych natomiast mogłoby pozwolić podważyć autentyczność dokumentu i podpisów elektronicznych.”

    Podpisów elektronicznych? Ze niby jak?

  3. juyere pisze:

    http://youtu.be/Hi0trzcGpdM

    „Witam szybko opisze absurdalny przypadek (dzisiaj miałem ostatnią, drugą sprawe w sądzie) otóż jechałem ulicą **** ******** w ***** i mijałem policyjny radiowóz oznakowany kia który czekał na przeciwnym pasie ruchu (jezdnia dwukierunkowa oddzielona pasem zieleni) aby zawrócić w moim kierunku (radiowóz patrolował tą ulicę bo mieli taki przykaz odgórny jak się okazało w sądzie) wiec z racji ze jechałem ****** ruszyli za mną ale nie od razu bo musieli przepuscic inne samochody czyli nie mogli się wbic, widząc ich wyrównałem dokładnie do 50 km/h i czekałem az się wbiją w ruch bo czulem ze za mną pojada i tak się stało, nie miałem zapiętych pasów wiec sadzilem ze zauwzyli, dogonili mnie i mowia ze przekroczyłem predkosci i jechałem 84 km.h – nie przyjąłem mandatu bo jechałem 50 a oni zmierzyli predkosc w momencie kiedy dochodzili czyli doganiali a tak nie można, na wideo wszystko było widać ewidentnie – ruszyli, rozpędzili się do 112 km i wytracając predkosc dogonili mnie, jak za mną usiedli mili 54 km ale zmierzyli mi w czasie pościgu ze niby jechałem 84, nie przyjalem mandatu, sad grodzki dowalił mi kolejne 80 pln i potrzymał mandat 200 czyli w sumie już zrobilo się 280 pln , odwołałem się i poprosiłem o sprawę w trybie jawny czyli pod moją obecność, pierwsza sprawa to było zeznanie moje i policjanta, druga czyli dzisiaj odtworzenie nagrania video – i prawie zemdlałem – nagranie w radiowozie całkiem inne tzn zostałem wykadrowany z nagrania, powiększony tak ze mój samochód zajmował cały ekran i nie było widać odległości ani pobocza ani lewego pasa tylko ja, film trwał 5 sekund na którym dokonali pomiaru 84 km z moim autem wykadrowany na całym ekranie – absolutnie nie było jak ruszyli jak rozpędzili się do 112 i potem jak zbliżali się do mnie i dojechali na 54 km/h tylko raptem 5 sekund, obraz powiększony (wykadrowany w złej jakości no bo jak by było inaczej skoro wycięty z nagrania mój pojazd wiec stracił na jakości do tego stopnia ze było widać kwadraciki, wszystko odbyło się dokładnie tak jak kadrują zdjęcia z foto radarów czyli widać tyko twój pojazd powiększony na cały ekran – powiedziałem to sędziemu ale tyko wzruszył ramionami, gliniarz się lekko uśmiechnął – i tak mnie załatwili , dodam ze jechałem z kolegą który był za świadka w sądzie, ogłoszenie wyroku za kilka dni ”

    ‚Niestety przegrałem sprawę – policjantka absolutnie nie wiedziała jak działa video-rejestrator nawet do tego stopnia ze twierdziła ze magiczna liczba 100m na nagraniu to odległości do mojego auta (a jest to zadana wartość w programie na odcinku o długości 100m na którym ma być dokonany pomiar) potem ze druga wartość prędkości , bo tam są dwie wartości jedna mniejsza a druga większa to ze ta jedna to moja ( a jest to wartość średnia czyli uśredniona przez radiowóz z przebytej drogi) oraz nie wiedziała ze video-rejestrator nie wysyła fal, nie mierzy odległości i że mierzy ale prędkość swoją własną czyli radiowozu -po prostu sędzina poprosiła na początku dzisiejszej sprawy by ta pani która jechała wtedy w radiowozie wytłumaczyła te cyfry na filmie a ja słuchałem jak skończyła sędzia poprosiła mnie czy mam pytanie no i się zaczęło z racji ze wiedziałem jak działa a nawet miałem wydrukowaną zasadę działania „zniszczyłem policjantkę” ale nie o to chodzi bo sędzia nie dał mi wiary i twierdził ze to nie jest wiarygodne, potem mnie uwalił w sumie 330 pln do zapłacenia”

    PS
    Gdyby autor niniejszej strony wyraził zainteresowanie mogę skontaktować z ofiarą tego nagrania…

    • faza pisze:

      Niestety, sądy dają się nabierać (i często chcą się dawać nabierać) na ten tryk z tym na-oko-wideorejestratorem. Zbieram wszystkie materiały sądowe dotyczące tego bo (jak napisałem), doniosłem już do prokuratury na ten proceder. W miarę możliwości, staram się zbadać wszelkie dostępne materiały więc każdy kontakt się przydaje.

      W sądzie ma się absolutnie prawo do domagania się całości nagrania a nie doktorowanych wypocin misiów – i to zawsze trzeba robić. Jak misie przynoszą doktorowane nagrania trzeba ich od razu formalnie oskarżyć o oszustwo i fałszowanie dowodów. Jeżeli się tego nie zrobi, sąd idzie po najmniejszej linii oporu. Sąd to taka gra w pokera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>