Na-Oko-Wideorejestratory, czyli Kraina Pomiarowych Jaskiniowców

videorTakie malutkie zadanie. Niezwykle skomplikowane. Potrzeba do niego aż znajomości matematyki na poziomie szkoły podstawowej.

Starszy Prespirant Władzio Fiskalski dostał za zadanie patrolowanie polskich szos przy pomocy radiowozu z wideorejestratorem, najnowszą zdobyczą techniki pomiarowej polskiej drogówki. Zgodnie z zaleceniami Głównego Urzędu Miar i szkoleniowców policji, aby zmierzyć prędkość śledzonego pojazdu, musi na początku i na końcu „pomiaru” być w tej samej odległości od śledzonego pojazdu a resztę za niego zrobi niezwykle precyzyjny „prędkościomierz kontrolny” radiowozu. Jeżeli nasz bohater jest w dokładnie tej samej odległości na początku i na końcu pomiaru, to oba samochody przebyły tą samą drogę w tym samym czasie, więc poruszały się z tą samą prędkością. Super.

Ta odległość z której Władzio Fiskalski mierzy nie może być zbyt krótka, bo inaczej pirat się zorientuje i z mandatu nici. Oczywiście, wszyscy wiemy że Władzio Fiskalski, jak reszta naszych funkcjonariuszy, jest niezmiernie uzdolniony i wie dokładnie jak zmierzyć odległość na oko, nawet jak taka odległość jest rzędu 400 metrów i więcej, tak samo jak potrafi bezbłędnie strzelać z pistoletu (albo laserowego miernika) na odległość 1000 i więcej metrów. Albo identyfikować na oko ten jeden z kilkunastu pojazdów wzdłuż półtora kilometra drogi w zasięgu wiązki radaru, który jedzie najszybciej. Aż się wszyscy czujemy bardzo nieadekwatni bo nigdy nie potrafilibyśmy zrobić tego co robią nasze policyjne geniusze.

No ale, w naszym zadaniu załóżmy że Władzio Fiskalski jednak nie jest taki zdolny i się troszkę pomylił. Pomiar był ustawiony tak aby mierzyć prędkość radiowozu na dystansie 100m. Władzio jechał 100[km/h], na początku pomiaru był w odległości 400[m] a na końcu w odległości 350[m], czyli pomylił się o 50[m], albo 12 i pół % z tych 400[m]. To nie jest taki duży błąd, więc na pewno pirat jechał prawie 100[km/h]. Pomóż Władziowi i wylicz dla sądu z jaką prędkością jechał „pirat” bo pirat się czepia.

Jeżeli twoja opowiedz jest coś w stylu: „pirat jechał ~90[km/h] to czeka na ciebie wielka kariera:

  • Starszego Metrologa w Głównym Urzędzie Miar i Wiar
  • Szkoleniowca Policji od spraw prędkości
  • Biegłego Sądowego.

Gratulujemy!!!.

A teraz wyliczmy jaka jest prawidłowa, niepolityczna, odpowiedź. Skoro Władzio przejechał 100[m], zbliżył się do mierzonego „pirata” w tym czasie o 50[m], to w tym samym czasie ”pirat” przejechał tylko 50[m], więc jego prędkość wynosiła 50[km/h]. Fajna „metoda pomiarowa” co? Błędy rzędu 100 % mierzonej wartości i więcej. Ale mandacik z tego za to 100[km/h] będzie jak ulał, a jak frajer się będzie stawiał to mu się pokaże ten imponujący wideorejestrator za kilkadziesiąt tysiaków który pokazuje „pomiar” 100[km/h]. Frajer zobaczy te ekrany i przyciski i od razu się przestraszy.

Kto Takie Coś Zaaprobował jako „Metodę Pomiarową?”

Nikt inny, tylko nasze oficjalne autorytety od pomiarów z Głównego Urzędu Miar i poparte w całości autorytetem wybitnych szkoleniowców z Centrum Szkolenia Policji. Poza kompletną nieznajomością matematyki z poziomu szkoły podstawowej, nasze autorytety wykazały się także kompletną ignorancją podstawowej zasady miernictwa. Jak się coś mierzy to trzeba nie tylko uzyskać zmierzoną wartość ale także mieć jakieś wyobrażenie o BŁĘDACH użytej metody pomiarowej we wszystkich dozwolonych warunkach pomiaru. Czyli, trzeba wiedzieć że wynik to np. 100[km/h] +/- 10[km/h], co oznacza że mierzona wartość mogła wynosić 90[km/h] albo 110[km/h]. Skoro nie wiemy czy to było 90 czy 110 to w normalnym kraju nie można karać za 100 tylko za 90[km/h]. Próby karania za przesadzone zarzuty (zwłaszcza znacznie przesadzone) w normalnym kraju kończą się uniewinnieniem, bo to nie jest obowiązkiem obywateli aby uczyć urzędników jak poprawnie przygotowywać dowody ani ponosić koszty bronienia się od przesadzonych zarzutów. Gdy się tej zasady nie przestrzega, to jakiś rządowy geniusz wcześniej czy później wpadnie na pomysł aby z góry wszystkich oskarżać o np. morderstwo z premedytacją a potem cieszyć tym że każdy oskarżony się musiał finansowo zrujnować aby udowodnić że, owszem, zabił, ale nie człowieka tylko mrówkę i nie z premedytacją tylko przez nieuwagę kiedy na nią nadepnął.

Gdyby taką analizę błędów ktoś zrobił dla tej „zaaprobowanej” metody pomiaru prędkości to od razu by się okazało że ta metoda się tylko nadaje do „pomiarów” z odległości kilkunastu metrów a nie dalej.

Czy Błędy Faktycznie Wynoszą Kilkaset Procent

Mogą, ale nie muszą. Nie muszą bo każdy doświadczony kierowca (misio czasami też) potrafi na oko ocenić prędkość pojazdów z dokładnością około 30%. Robi się to na podstawie obserwacji sposobu pokonywania zakrętów i wzniesień, mijania znaczników na drodze, itd. Na płaskiej drodze bez takich znaczników te metody wizualnego szacowania prędkości nie działają.

Czyli tak naprawdę ta cała „metoda pomiarowa” polega na tym że misio (rzetelnie albo nie) ustala na oko za jaką prędkość chce dać mandat, jedzie z tą samą prędkością, a potem pokazuje „frajerowi” że niby to ten super drogi, zaawansowany „przyrząd pomiarowy” tak zmierzył a nie on ocenił na oko. Ten przyrząd to tylko bardzo drogi rekwizyt który nie miał nic do czynienia z metodą „pomiaru”.

Zobacz tabelki które pokazują jak ta metoda działa przy różnych odległościach i błędach oceny odległości.

Czyli, ta „metoda pomiarowa” to kompletne, bezdyskusyjne OSZUSTWO.

Czy To Jest Odosobniony Przypadek?

Ci którzy czytają ten blog i obserwują sytuację w sądach, już wiedzą że nikt w Głównym Urzędzie Miar ani w policji (ani raczej żaden z tzw. biegłych sądowych) nie przeczytał pojedynczej książki na temat tego jak poprawnie należy używać radar albo lidar. „Polskie” sposoby używania tych urządzeń są kompletnie błędne i pomiary tak uzyskane w żadnym normalnym kraju nie mogłyby stanowić dowodu w sądzie. Ale oczywiście to zupełnie nie przeszkadza rzecznikom prasowym policji nieustannie bredzić w mediach że oni robią wszystko tak samo jak policje na całym świecie i jakoś tam nikt się „nie czepia”.

No dobrze, lidar albo radar to w sumie jakieś specjalistyczne urządzenia i być może mogą być za trudne dla naszych specjalistów i trzeba się nad nimi zlitować. Tej teorii nie da się jednak zastosować do wyjaśnienia bardzo id, nazwijmy to „twórczych”, metod używania policyjnych wideo-rejestratorów do sporządzania pomiarów dowodowych w Polsce. Osoby które zaakceptowały takie metody pomiarowe wykazały się nie tylko kompletną ignorancją co do absolutnie elementarnych zasad miernictwa ale także matematyki na poziomie szkoły PODSTAWOWEJ.

I tak jak poprzednio, nikt w GUMie ani żaden ze szkoleniowców policji nie przeczytał pojedynczej książki jak poprawnie należy mierzyć prędkości na drodze przy pomocy prędkościomierza kontrolnego. Takie metody są powszechnie znane i używane na Zachodzie od kilkudziesięciu lat. Polskie autorytety nie odkryły jeszcze właściwych metod pomiarów które były odkryte w podobnych okolicznościach w USA w latach 40-tych ubiegłego wieku, czyli 70+ lat temu.

Rezultat – wyrzucono grube miliony w błoto, zdefraudowano kasę z dotacji unijnych, po to aby oszukiwać ludzi na drodze aby wyłudzić od nich parę złotych (i ostatnio zabrać prawko na podstawie oszustwa).

Co Robić w Tej Sytuacji

Zabawa w sąd w Polsce to niestety sport ekstremalny który wymaga masę wysiłku i często pieniędzy. Aby tą zabawę skończyć, trzeba w końcu w Polsce zrobić pozew zbiorowy i domagać się od państwa zwrotu całości zapłaconych mandatów bo metody i urządzenia pomiarowe zaaprobowane przez Główny Urząd Miar to kompletne oszustwo, kilkaset razy bardziej bezczelne od np. Amber Gold. Mimo wszystko, sprzedawcy Amber Gold nie mieli uzbrojonych funkcjonariuszy którzy nocą na drodze nakłaniali: „Daj pan 500 teraz bo inaczej w sądzie to będzie 5000”.

Nie rzucam słów na wiatr i zeznałem już w prokuraturze że, moim zdaniem, zgodnie z posiadaną wiedzą i doświadczeniem, całość działalności Głównego Urzędu Miar  w tym zakresie to kompletne oszustwo. W tym celu przygotowałem także oświadczenie dla sądów, w którym opisuję problem, ale także moje doświadczenie zawodowe które pozwala mi ocenić to co się dzieje.

Proszę o dokładne, kilkakrotne zapoznanie się z oświadczeniem przed ewentualnym użyciem go w jakimkolwiek celu. Oświadczenie musi być pobrane i użyte wraz z urzędowymi dowodami doręczenia go do trzech wymienionych instytucji, które również załączam.

Oświadczenie dla Sądów w Sprawach Pomiarów Prędkości

Dowody Doręczenia Oświadczenia Do Prokuratury, KGP i GUM

Jeżeli ktoś walczy w sądzie to zamiast godzić się na to że sąd powołuje biegłego, w dzisiejszej sytuacji o wiele bardziej zasadne jest bezwzględne żądanie powołania na świadków urzędników Głównego Urzędu Miar, informując sąd o śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w GUM i powołując się na moje oświadczenie. Poza wieloma innymi zaletami, urzędnikom GUMu nie trzeba będzie płacić za opinię bo im już państwo płaci za robienie tych rzeczy, pomimo tego że robią to na niby. A wiedza tych urzędników jest, z tego co widziałem, jeszcze bardziej zabawna niż wiedza przeciętnego policjanta. Biegli zazwyczaj nie mają wiedzy ani zamiaru przeciwstawiać się oszustwom Głównego Urzędu Miar i po prostu biorą kasę za to że napiszą że wszystko jest „cacy” bo GUM dał papier.

reklama:
SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biegli, Biurokracja, policja, Sądy i oznaczono , , , , , , , . Bookmark permalink.

11 komentarzy

  1. Mariusz pisze:

    Do tych 90 musimy dołożyć błąd pomiarowy licznika samochodowego – bo nie wiemy jaką prędkość wskazywał. Może miał ciut większe ciśnienie w oponach i jechał 82 dodajemy 10% wychodzi nam 90. A licznik samochodu osobowego może mieć błędy.
    pozdrawiam.

    • faza pisze:

      Oczywiście, ale nie chciałem się w to zagłębiać z dwóch powodów:

      1. Jak użyta metoda ma błędy rzędu 100% to kilka ekstra procent niewiele znaczy

      2. Właśnie ludzie się dają nabierać na tą dyskusję w sądach czy aby prędkościomierz był skalibrowany poprawnie, np. po wymianie opon, itd. I to mydli ludziom oczy i odwraca uwagę od prawdziwego problemu. Np. jeden z wideorejestratorów blokuje „pomiary” jak GUM albo podległe urzędy nie „zalegalizują” prędkościomierza kontrolnego co ileś tam miesięcy co ma dawać iluzję profesjonalności. To oczywiście jest kompletną kpiną też bo taką prostą czynność powinien robić sam policjant codziennie, jak to robi profesjonalna policja, przejeżdżając np. przez znaczniki przy jezdni na gdzieś blisko komendy i zostawiając nagranie kalibracji na dysku. Jeżeli już mówimy o kilku procentach błędu to ciśnienie w oponach też ma duży wpływ.

      U nas wszystkie procedury tak naprawdę tylko służą osobom biurokratom którzy chcą mieć swoje „czy się stoi czy się leży….”

      Pozdrawiam

  2. Skoro radiowóz przejachał 100 metrów i zbliżył się do pojazdu o 50 metrów to jedyne co można wywnioskowąc z tego faktu to to że jachał z szybkością 2 krtotnie wyższą od pojazdu „ściganego” Szybkość radiowozu wynika z nagrania na wideorejestratorze . SZYBKOŚCI bez czasu w jakim któryś pojazd przejechał jakąś odległość się policzyć nie da .

    • faza pisze:

      Ale właśnie o to chodzi że właśnie tak te wideorejestratory mierzą prędkość radiowozu – mierzą czas który upływa kiedy radiowóz pokonuje zadaną odległość (np. 50m albo 100m) i ten czas też jest podany na ekranie.

      Więc jeżeli się zna tą prędkość radiowozu, odległość między oba pojazdami na początku i na końcu „pomiaru” to jak najbardziej da się obliczyć prędkość pojazdu przed radiowozem. 😉

      Nowszy wpis na ten temat ma całość obliczeń dla konkretnego wideo-dowodu którym pochwaliła się policja na oficjalnej stronie internetowej.

  3. Nielot pisze:

    Tak oglądam sobie te Pana tabele z błędami pomiarów tą metodą wahające się od 1% do 66%, i tak się zastanawiam, jakim cudem GUM otrzymał błędy pomiarowe poniżej 3km/h dla prędkości poniżej 100km/h i 3% dla ponad 100km/h, aby zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki w sprawie przyrządów pomiarowych móc je dopuścić do użytkowania?

    • faza pisze:

      Oh. Całkiem prosto – w instrukcji takich pomiarów napisano że podczas „pomiaru” misio ma obowiązek być w tej samej odległości od mierzonego pojazdu.

      A to że nigdy nie jest bo to jest niemożliwe na oko to się przemilczało. Fajnych „specjalistów” mamy, co?

      • Nielot pisze:

        em ze tak napisano.
        Ale mnie dziwi mnie że GUM to łyknął.
        Równie dobrze można wystąpić o legalizacje, jako przyrządu pomiarowego prędkości, zestaw ,składający się z taśmy mierniczej i stopera. Oba przyrządy oczywiście z legalizacją na to co mierzą. I wystarczy tylko aby operator – „miś” zmierzył odcinek jaki przejeżdża dany pojazd i czas w jakim to robi i ma prędkość. Nawet można zaopatrzyć operatora w kartkę ołówek i wzór do obliczeń, albo nawet w wersji wypasionej 2.0 dedykowany kalkulator. Tanio łatwo i przyjemnie.
        Paranoja……..

        • faza pisze:

          W sumie właśnie wymaganie aby misio zapamiętał dwa punkty które minął mierzony pojazd, zmierzył czas pomiędzy tymi punktami a potem zmierzył odległość między punktami byłoby prawdziwą metodą pomiarową.

          Co więcej – dokładnie na tej zasadzie działają wszystkie nieradarowe metody pomiaru prędkości pojazdów w USA stosowane od lat 40-tych ubiegłego wieku. Tyle że misio nie biega z taśmą po drodze (to by była metoda GUMu) tylko wykorzystuje prędkościomierz radiowozu aby zmierzyć tą odległość. Agencje USA wielokrotnie testowały te metody bo niektóre stany wciąż je używają i błąd pomiaru we wszystkich warunkach są poniżej 3 %.

          Coraz bardziej wszystko wskazuje na to że legalizowanie czegokolwiek w GUMie to tak jak pokazywanie krowie iPhona.

          Napiszę chyba o tych metodach nowy wpis.

  4. Jano77 pisze:

    Panowie (Panie), poruszacie to bardzo interesujący temat. W państwie bezprawia jakim jest ten kraj, taki proceder ma miejsce w każdym aspekcie życia. Proszę zwrócić uwagę, że radiowóz jadący za „piratem”, jak zauważono, porusza się z większą prędkością, niż pojazd pirata. Zaznaczam, że nie jest w czasie pomiaru tzw. pojazdem uprzywilejowanym, tj. wysyłającym zmienne sygnały świetlne oraz dźwiękowe. W związku z powyższym, zgodnie z gniotem zwanym „Prawem”, kierowca prowadzący ten pojazd, w sposób równy lub wyższy również popełnia przestępstwa i powinien zostać ukarany, a jako dowód jest to właśnie nagranie z tegoż wideorejestratora, chyba, że potwierdza się reguła, że jesteśmy Orwell’owskim państwem, gdzie na drzwiach stodoły świnie zwane władzą, dopisują sobie kolejne punkty (gnioty) zwane „Prawem”. Wiem z historii świata, że żaden system, oparty na dewizie „Divide et impera.” – Dziel i rządź, nie przetrwał i ten system również padnie, tyle mojego, dziękuję i pozdrawiam. Z poważaniem, Janusz

  5. Nielot pisze:

    Mam pytanie – według prawa legalizowane przyrządy mierzące prędkość mają mieć błąd nie większy niż 3km/h poniżej 100km/h i 3% powyżej 100km/h.
    Na jakiej podstawie producent twierdzi iż videorejestrator mierzy z taką dokładnością prędkość pojazdu poprzedzającego radiowóz? Bo taki błąd pomiaru może dotyczyć chyba jedynie pomiaru prędkości radiowozu! Taki błąd nie jest możliwy przy ocenie zmiany odległości miedzy radiowozem a pojazdem w czasie pomiaru na oko!
    Z tego by wynikało, że zalegalizowanie videorejestratora do pomiarów prędkości pojazdu przed radiowozem z naruszeniem prawa. Chyba, że legalizowano jedynie pomiar prędkości radiowozu 😉
    Mam rację?

    • faza pisze:

      Dokładnie. Wedle urzędników GUMu, oni są odpowiedzialni tylko za legalizację „prędkościomierza kontrolnego”, a za to jak jest używany odpowiada policja.

      I tu jest problem bo wedle policji, GUM zalegalizował cały sprzęt i całą metodę więc im wolno to robić a jak się komuś nie podoba to może sobie powołać biegłego.

      A biegły potem wyciągnie z tyłka swoje super magiczne wzorki na „nieoptymalne pomiary” i wszystko gra, tak???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>