Ułomne Prawo, Fotoradar i Rower

BiurwokasaZanim ktoś zacznie na mnie donosić, że obrażam nasze wspaniałe państwo i jego prawo, od razu informuję że nie tylko mam prawo, ale obowiązek mieć taką opinię o naszym państwie i prawie bo tak brzmi prawomocna, pisemna decyzja jednego z naszych niezawisłych sądów, a przecież opinii sądu mi nie wolno obrażać twierdząc inaczej. ZUS próbował mnie zmusić karami do poświadczenia nieprawdy na piśmie, pod karą krzywoprzysięstwa, a dokładnie do podania informacji sprzecznej z prawdziwą informacją podaną do Urzędu Skarbowego. Wedle ZUSu zapłaciłem składki za jeden dzień za dużo. Tak tak – grożono mi karami że zapłaciłem ZA DUŻO składek do ZUSu i grożono że będę odpowiadał za to że to z mojego powodu ZUS nie rozliczył wszystkich płatności do OFE.

Po niemal rękoczynach w ZUSie ze strony wielce obrażonych na mnie urzędników, licznych moich protestach i odwołaniach, sprawę rozpatrzył po wielu miesiącach sąd i przyznał mi rację. Ale ja na tym nie zaprzestałem i domagałem się ukarania urzędników za, moim zdaniem, kryminalne przestępstwo nadużycia uprawnień – co w każdym normalnym kraju wydawałoby się oczywistą oczywistością.

Nie w Polsce: Wedle zeznań kierownika ZUSu, skoro i tak nikt nigdy nie porównuje w Polsce zeznań w ZUSie z tymi w USie, moim obowiązkiem było złożyć papier który chcieli, a nie „podskakiwać”. To że gdyby ktoś jednak dokumenty porównał to mógłbym wylądować w więzieniu to oczywiście nie jego problem. Prokuratura jednak uznała że zmarnowanie mi wielu miesięcy w urzędach i sądach to „nikła szkodliwość społeczna”. Sąd poparł decyzję prokuratury twierdząc, że w Polsce nie można ukarać urzędników bo prawo jest ułomne i jak mam z tym problem to niech robię petycje do ustawodawców aby zmienili prawo zamiast zawracać mu głowę.

Fotoradar i rower

O fajnej sprawie w sądach się dowiedziałem. Momenty były i to przez wiele lat. Zaczęło się od tego że pewien nastolatek, Patryk Wałdoch, został sfotografowany przez jedną z fotoradarowych maszynek od ratowania budżetów ciężko pracujących biurokracji miast i wsi. Wedle wspaniałego urządzenia Fotorapid CM, nastolatek pędził rowerem z prędkością 46 km/h, nie gdzieś z wielkiej góry ale na płaskiej ulicy w Kościerzynie (woj. Pomorskie).

Nastolatek, będąc wciąż niedoinformowanym w działaniach naszego ułomnego państwa myślał że każdy sąd od razu rozpozna bezsensowność sprawy.

Sąd pierwszej instancji odmówił ukarania nastolatka. To bardzo nie spodobało się komendantowi straży miejskiej i apelował:

 „Jadąc z prędkością 20 km na godzinę trzeba się nieźle nakręcić, natomiast prędkość 46 km/godz. osiągają kolarze w peletonie Tour de Pologne – dodaje komendant.” Mandat za przekroczenie prędkości rowerem wywołał burzę

Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał rację komendantowi straży, twierdząc że sąd rejonowy wybiórczo potraktował dowody i na przykład niby pominął możliwość tego, że rowerzysta mógł popełnić inne wykroczenia, np., włączając się do ruchu z polnej drogi na drogę lokalną(????). Sprawa powraca do sądu rejonowego i tak ciągnie się w sądach przez wiele lat. Badano czy wolno było rowerzyście zjechać z polnej drogi na lokalną, czy na takim „skrzyżowaniu” powinien być znak ograniczenia prędkości, czy rower powinien mieć prędkościomierz. W końcu sąd uznał nastolatka za winnego ale łaskawie odstąpił od wymierzenia kary. Jednakże, żadna sądowa instancja nie pomyślała nawet o tym aby zastanowić się nad kompletnie absurdalnym „pomiarem” i czy aby strażnicy miejscy wiedzieli co robią. A nie wiedzieli i używali urządzenie bezprawnie bo kompletnie wbrew instrukcji obsługi – co gwarantuje dużą liczbę kompletnie błędnych pomiarów (odbicia od metalowego płotu po drugiej stronie ulicy – patrz zdjęcie poniżej). Pominę już że wszystko wskazuje na to, że użyty fotoradar był dopuszczony do użytku poprzez oszustwo, o czym napisałem w poprzednim artykule.

Fotoradar ustawiony niezgodnie z instrukcją obsługi

Fotoradar ustawiony niezgodnie z instrukcją obsługi

Duża część fotoradarów w Polsce, tak jak ten, jest ustawiona kompletnie niezgodnie z regułami sztuki i instrukcjami obsługi. Co ciekawe, wedle naszych „stróży prawa”, nawet jak dobrze wiedzą że ich fotoradar podwaja prędkość to i tak im wolno generować bezprawne zarzuty bo:

„Fotoradar jest po to, żeby działał, a nie stał nieużywany. Poza tym musimy wyeliminować problem, a to jest możliwe tylko poprzez obserwacje i analizę „zachowań” radaru. Jeśli go zdejmiemy, nic nam to nie da. Z kolei wyjaśnienia kierowców stanowią dla nas podstawę reklamacji do producenta urządzenia, dlatego nie możemy zrezygnować z wysyłania wezwań – uzasadnia Krzysztof Płachta.”
Podstępny fotoradar w Starych Bielicach podwaja prędkość

Co będą „reklamować”??? Że nigdy nie przeczytali instrukcji obsługi fotoradaru? Dlaczego tacy ludzie nie są jeszcze w więzieniu za składanie fałszywych zeznań w aktach oskarżenia? Dlaczego żaden „funkcjonariusz” jeszcze nie został ukarany za używanie tych urządzeń niezgodnie z instrukcją, pomimo tego że jest to specyficznie karalne?

W tym samym czasie nasze „organy” stawiają przed sądem dzieciaków którzy np. „ukradli złotówkę” z pozostawionego wózka sklepowego, „popełnili fałszerstwo” poprawiając błędnie wpisaną datę w legitymacji, albo „zeznawali nieprawdę” podczas spotkania z kontrolerem biletów.

Ale być może faktycznie nie ma się co podniecać fotoradarami skoro w Polsce też jest całkiem normalne że pewien osobnik złamał sobie obie nogi zanim przybyła policja a potem skopał tymi złamanymi nogami policjantów którzy go próbowali za ten „napad” aresztować. Sądy nie dopatrzyły się w zeznaniach policji niczego dziwnego.

Właśnie tego typu sytuacje doprowadziły w każdym normalnym kraju (wiele wieków temu) do żelaznej zasady że nie wolno skarżyć nikogo za ten sam zarzut wiele razy a urzędnicy muszą ponosić kary za bezprawne zarzuty i działania. Bez tych zasad, „stróże prawa” zawsze i wszędzie używali prawo do wymuszania bezsensownych danin i do lansowania się na panów i władców wszystkiego. A jak ktoś ośmielił się protestować w sądach to się go wyniszczało latami procesów typu: jak nie jest winien tego to może jest winien tamtego, itd. w nieskończoność. No bo przecież ich to nic nie kosztuje. Im zawsze płacą za czas spędzony w sądach.

Więc faktycznie, patrząc na takie sprawy, trudno się nie zgodzić że prawo w Polsce jest wyjątkowo ułomne bo jeszcze nie odkryło kilkusetletnich wynalazków innych krajów. A warto byłoby te wynalazki w końcu odkryć, bo jak sądy działają tak jak działają, to raczej nie zachęcają do szukania sprawiedliwości w cywilizowany sposób. Ktoś może np. dojść do dość logicznego wniosku, że są lepsze sposoby szukania sprawiedliwości niż procesowanie się latami z „uzdolnionymi inaczej” „funkcjonariuszami”, dla których żadnego prawa o odpowiedzialności za głupotę się „nie stosuje”. Takim „lepszym sposobem” mogą być dla niektórych na przykład zamachy znienacka na rzekomych „stróży prawa”.

Odpowiedzialność urzędników

Głównym celem pisania tych artykułów jest właśnie szukanie sposobów na cywilizowane rozwiązanie problemów w Polsce a nie czekanie na kolejnych „bohaterów” którzy będą się lansować poprzez przemoc. Przemoc jako sposób rozwiązywania problemów to niezupełnie nowatorska metoda w Polsce. Przypominam, że nasi dzisiejsi „przywódcy” są dość dumni z tego, że w młodości planowali podpalenia i zamachy bombowe(Senator Niesiołowski), albo zamach na milicjanta który się nie powiódł bo mama znalazła pistolet a tata wrzucił go do rzeki (Prezydent Komorowski).

Według mnie ten sposób jest jeden – i nie jest to wcale jakiś niesamowicie błyskotliwy pomysł na który nikt przed nami nie wpadł. Urzędnicy rządowi/państwowi (w tym sędziowie) muszą być odpowiedzialni za to co robią.

Wyobraźmy sobie że np. kierowca autobusu z przerdzewiałą podłogą powie nam coś w stylu:

„Panie, panie, ja wiem że ten autobus to kompletny szmelc, ale kasę trzeba zarobić, więc każdy orze jak może, więc się pan odwal, albo się skarż do szefa aby mi kupił nowy autobus”.

Dokładnie tak widzę opinię sędziego o tym ułomnym polskim prawie i zupełnie nie rozumiem dlaczego on albo inni urzędnicy nie zrezygnują z tej pracy skoro tak uważają? Bo to niewygodne albo nic innego nie potrafią poza „czy się stoi czy się leży?” Jeżeli kierowca zawodowy ponosi odpowiedzialność karną za np. zgodzenie się na jeżdżenie niesprawnym sprzętem, to dlaczego takie podejście do sprawy jest „normalne” dla pracowników rządowych albo sędziów? Urzędnicy mają prawo być ułomni albo dbać tylko o swoje interesy bo to „arystokracja”?

Co ciekawe, ta opinia o ułomnym polskim prawie nie jest wśród sędziów odosobniona. Wyraziło ją także Stowarzyszenie Sędziów Polskich Lustitia, podczas obrażania się na autorów podręcznika dla gimnazjalistów:

„Wywody, że w innych krajach postępowania trwają znacznie krócej niż w Polsce, są natomiast słuszne, ale jedyną przyczyną tego jest obowiązująca w Polsce bardzo zła, skomplikowana i powodująca ogromną przewlekłość procedura sądowa, określona w ustawach.” Podręcznik szkolny obraża polskich sędziów – „Iustitia” żąda wycofania go z użytkowania

A ja, głupi, dalej nie rozumiem jakiego to prawa sądy potrzebują aby wyjaśnić „uzdolnionym inaczej” z ZUSu że nie wolno ludzi zmuszać karami do składania fałszywych zeznań. Albo, jakiego prawa potrzeba aby ci geniusze domyślili się że nastolatek ciągnący rowerem na granicy wytrzymałości wygląda zupełnie inaczej niż ten na zdjęciu.

Każda instytucja, która pracuje na zasadzie „czy się stoi czy się leży” zawsze prowadzi do tego że najgłupsi i najleniwsi tworzą gang, dzięki któremu chronią siebie nawzajem i razem wyniszczają „wrogów” w tym tych „wewnętrznych” – czyli tych, którzy nie podporządkowują się gangowi i próbują robić coś poza „stoi albo leży”. Tak się często dzieje w firmach z częściowym monopolem. Ale tak się ZAWSZE dzieje w mafiach i instytucjach rządowych kiedy nie są one nieustannie kontrolowane przez społeczeństwo, któremu daje się w tym celu mocne narzędzia. W Polsce problemem jest właśnie to że takich narzędzi nie ma: Sędzia czy urzędnik który do upadłego będzie wszelkimi sposobami bronił bezprawia innych urzędników nie ryzykuje nic. Ale jak tego nie robi to gang znajdzie sposób aby go za to ukarać. Np. sąd nie dostanie pieniędzy na remont gmachu, na wyposażenie, na podwyżki, itd.

Zachodnie cywilizacje polegały właśnie na tym że się to o urzędach rozumiało i obywatele dostali narzędzia do kontroli urzędników:

  • Ławnicy (nie urzędnicy) decydujący o winie w sądzie
  • Wybierani w powszechnych wyborach sędziowie i prokuratorzy
  • Sądy dyscyplinarne dla sędziów i prokuratorów gdzie ławnicy decydują o karach
  • Specjalna ława przysięgłych (Grand Jury) która prowadzi śledztwo zamiast prokuratora w sprawach kiedy oskarżonym jest urzędnik albo polityk
  • Prawa o bezwzględnym dostępie do informacji publicznych
  • Prawo precedensu i unieważnienia bezsensownych praw przez ławników

Albo takie narzędzia w końcu zdobędziemy, albo będziemy skazani na kolejną falę „bohaterów” którzy się wylansują poprzez przemoc i rozróby uliczne a którym się potem, za zasługi, „należy czy się stoi czy się leży”.

reklama:
SquareAd_10fps

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biurokracja, Pretorianie, Sądy i oznaczono , , , , . Bookmark permalink.

3 komentarzy

  1. The stores are owned and operated through the corporation, selling Marathon gas beneath the Speedway name.

  2. When the therapy lamp contains a green check mark, those contacts will probably be displayed;
    a gray box indicates nothing has shown from that group.
    You can efficiently back your selected music….

  3. Your family situation, capital of scotland – residence, career and.

    Blogs: SEO Carley Knobloch Nov 12, 2012; View more.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>