Sprostowanie w sprawie absurdalnych oskarżeń Prezesa SPnD

Z góry wszystkich przepraszam, że ten temat powraca. Po tym chyba jak oszczerstwa i zniesławienia Prezesa Stowarzyszenia Prawo na Drodze przeciwko mnie i Tomaszowi Motylińskiemu nie odniosły oczekiwanego skutku, Prezes Artur Mezglewski postanowił oskarżyć Prezesa Głównego Urzędu Miar o różne dziwne rzeczy, pisząc np. „Cóż były warte obietnice człowieka nowej nomenklatury?” albo „GUM zadbał jedynie o to, aby z procedur przetargowych wyeliminować producentów i importerów urządzeń pomiarowych, którzy nie są powiązani z obecną nomenklaturą.”

W związku z tym że to ja byłem inicjatorem zaproszenia Prezesa Mezglewskiego na konferencje do GUMu, uważam że jest to nie tylko moim prawem ale i obowiązkiem aby wyjaśnić prawdę o tym co zaszło. Prywatnie prosiłem wielokrotnie Prezesa Mezglewskiego aby zaprzestał opowiadania kompletnych bzdur o tych zdarzeniach, bo w ostatecznym rozrachunku to nikomu nie służy, także jemu. Pozostawił moje prośby bez odpowiedzi, nie publikuje moich komentarzy pod swoimi absurdalnymi artykułami, co jest nie tylko wysoce nieetyczne ale jest kompletnym pogwałceniem prawa prasowego. Jego absurdalne zarzuty przeciwko nam pojawiły się natomiast w donosach do Urzędów Skarbowych. Nie wiemy oczywiście kto dokładnie złożył te donosy – autor tych zarzutów czy któryś z jego fanatycznych zwolenników, ale oznacza to że prawdopodobnie ta sprawa będzie miała finał w sądzie gdzie będziemy się domagać zadośćuczynienia za wszystkie zniesławienia i oszczerstwa.

Mogę się tylko domyślać powodów takiego postępowania. Prawdopodobnie chodzi o to, że Stowarzyszenie Prawo na Drodze tonie z powodu absurdalnych błędów popełnionych przez Prezesa Mezglewskiego. Zamiast próbować te błędy naprawić, szasta zniesławieniami i oskarżeniami na prawo i na lewo chyba w jakiejś nadziei że to zrobi zasłonę dymną nad jego własnym postępowaniem. To wszystko zaczyna przypominać jakąś chorą inscenizację powieści „Folwark Zwierzęcy” Orwella i oznacza że raczej nie da się w Polsce niczego kontrolować poprzez organizacje społeczne, no chyba że te organizacje nauczą się właściwych metod działania, w tym procedur kontrolowania swoich „przywódców”.

Opowiadanie oszczerstw o mnie czy Tomaszu Motylińskim, oskarżanie nas o różne dziwne rzeczy było wystarczająco głupie. Teraz podobnie absurdalne oskarżenia pojawiły się pod adresem Prezesa GUMu. Osobnicy emocjonalnie związani z Prezesem Mezglewskim nawołują do „zbierania haków” i jakiejś świętej wojny przeciwko Prezesowi GUMu. Pozostawienie tego bez odpowiedzi osiągnie tylko tyle, że absolutnie nikt w Warszawie – ani Policja ani GUM ani żadne ministerstwo nie będzie mogło nigdy brać żadnej organizacji społecznej poważnie. A wynikiem tego będzie co? Bijatyki z policją na drodze?

Proszę tego nie interpretować tak, że się zgadzam z decyzjami które GUM ostatnio podjął. Nie zgadzam się z nimi, część nich zaprotestowałem odpowiednimi do tego środkami jak mogłem, ale chyba rozumiem powody niektórych z tych decyzji, spowodowane między innymi działaniami Prezesa Mezglewskiego i to chyba warto tutaj wyjaśnić wszystkim zainteresowanym. To co zaszło, moim zdaniem, skutecznie paraliżuje pracę GUMu i Policji, oraz grozi tym, że problematyczne urządzenia nie tylko będą używane przez wiele lat ale że nowe problematyczne urządzenia będą kupowane przez policję. A to oznacza że problem nie będzie rozwiązany przez co najmniej następne 15 lat.

Co zaszło w GUM

W momencie kiedy trzeba było domagać się właściwego uregulowania problemu, nad czym wiele osób pracowało przez wiele miesięcy, kiedy sami policjanci zaczęli się głośno domagać wycofania feralnych urządzeń, Prezes Mezglewski publicznie oświadczył (ku zdumieniu wszystkich, a najbardziej chyba przedstawicieli Komendy Głównej Policji) że nie można feralnych urządzeń zaprzestać używać od razu bo sama informacja prasowa o tym spowodowałaby wzrost piratów na drodze. Urzędnicy GUMu odpowiedzialni za cały problem uśmiechnęli się od ucha do ucha i oświadczyli że przecież o wiele ważniejsze jest aby nikt na drogach nie ginął niż to że ktoś tam dostanie niezasłużone mandaty – czyli robili to co robili aby „ratować dzieci”. Gdyby ktoś w takiej sytuacji podjął decyzję o wycofaniu urządzeń (nawet tymczasowym), bądź ukaraniu urzędników odpowiedzialnych za problem, to ludzie odpowiedzialni za ten bałagan od razu zaczęliby biegać po Warszawie twierdząc że skapitulowano aby pomagać „mordercom dzieci na drogach”, czy coś w tym stylu.

I takim to „religijnym” argumentem zakończyły się nasze konferencje w GUMie. Takim argumentem można uzasadnić wszystko. Nieważne że jest to kompletnie absurdalny i fałszywy argument. Brak właściwie działających urządzeń do pomiaru prędkości oznacza że wszyscy kierowcy w Polsce bawią się w wojnę partyzancką z policją. A to oznacza że policja zupełnie nie jest w stanie karać tych którzy sprawiają największe zagrożenia, co właśnie oznacza o wiele większą śmiertelność na drodze.

Kiedy Tomasz Motyliński skrytykował to co zrobił Prezes Mezglewski, zaczęła się nagonka na nas obu. Podstawowym argumentem było że rzekomo Prezes Mezglewski już wszystko sam wynegocjował i naprawił (kompletne bzdury) a my próbujemy oszukać ludzi twierdząc że było zupełnie inaczej. A skoro ludzie się domagali rezultatów tego co niby osiągnął Prezes Mezglewski, to widocznie trzeba było zniesławić kogoś poza nami.

Prezes Mezglewski wyraźnie nadal nie rozumie tego co zrobił, albo udaje że nie rozumie. Pisze np.:

„A jakim prawem odmawia się człowiekowi wypowiadania określonych poglądów! Albo czy ja mam jakiś obowiązek posiadania określonych poglądów? Cóż to zatem za ostracyzm? Cóż to za terror? Nie uzgadnialiśmy wspólnego stanowiska z Motylińskim…”

Święta wojna przeciwko kierowcom

Wyobraźmy sobie tutaj prawnika który zaproszony aby pomógł ofierze gwałtu oświadczył w sądzie że on się nie podpisze pod skazaniem gwałciciela bo ogłoszenie tego w prasie oznaczałoby że „wszystkie dziwki” by oszalały i zaczęły nago nocą latać po parkach. Dokładnie tak to wyglądało, kompletnie sparaliżowało ludzi którzy chcieli naprawić problem a krytykowanie tego postępowania to wedle Prezesa Mezglewskiego jakiś „terror” przeciwko niemu. W jego świecie, jemu wolno robić tego typu rzeczy a nikomu nie wolno jego działań krytykować.

Tak więc święta wojna przeciwko kierowcom, wzorowana na stalinowskich wojnach przeciwko kułakom, wrogom ludu pracującego trwa w najlepsze i nic nie można zrobić bo by „piraci” oszaleli.

Skutki fiaska w GUMie

To całe zamieszanie nie służy absolutnie nikomu poza osobami które są odpowiedzialne za problem. Skoro policja ma toczyć „świętą wojnę” przeciwko piratom to przecież nie można się domagać aby ktoś ukarał niekompetentnych urzędników czy biegłych czy naprawił cokolwiek, no bo święta wojna jest najważniejsza. Kiedy policja zmyśla zeznania w sądzie to przecież „siła wyższa, święta wojna”. Kiedy biegły „ratuje” błędny pomiar matematyką z innej czasoprzestrzeni to też musi bo „siła wyższa, święta wojna”, itd.

Podczas trwania negocjacji w GUMie policja przez wiele miesięcy zwlekała z zakupem nowych urządzeń i było to dobrym posunięciem bo należałoby uporządkować błędy w specyfikacjach przed wprowadzaniem do użytku nowych urządzeń. Z tego co mi wiadomo, po feralnej konferencji w GUMie, kierownictwo policji zdecydowało że nie będzie dłużej czekać i kilka dni później ogłosili przetargi na kilkaset urządzeń na starych papierach. Czyli, na skutek tego co się stało, problem może być usunięty nie wcześniej niż za 10 lat, kiedy te nowo zakupione urządzenia będą już zużyte.

Możemy tylko mieć nadzieję że za 10 lat nie będzie już jakiś rzekomych przedstawicieli kierowców którzy oświadczą że niczego nie można zrobić bo by „piraci oszaleli”.

 

Linki do oszczerstw Prezesa Mezglewskiego:

Jak zawsze – w odróżnieniu od jego działań, my nie cenzorujemy wpisów i opublikujemy każde jego sprostowanie.

Wszystkie pomiary prędkości będą rejestrowane. Nadchodzi nowa epoka

Finansowanie organizacji społecznych. Dwie strony Mocy

Kto wywołał tę wojnę?

Blamaż Głównego Urzędu Miar. Reformy nie będzie!

 

 

SquareAd_10fpsL

Opublikowano w policja, Sądy. Bookmark permalink.

5 komentarzy

  1. zgred pisze:

    W telewizji przed chwilą usłyszałem, że śląska drogówka właśnie kupiła 400 sztuk LaserCam 4. Pokazywali nawet urządzenie ‚w akcji’ na drodze. Czyli jednak chyba nie wszystko zostanie po staremu i na szczęście ruszyło to w dobrą stronę (przynajmniej na śląsku).

    • faza pisze:

      To raczej nieprawda – telewizja raczej pomieszała fakty małych lokalnych zakupów (kilka sztuk) z dużym przetargiem na 400 sztuk laserowych mierników, zorganizowanym przez KGP który najpierw wygrał LaserCam4 a potem po odwołaniu dystrybutora TruCAMa, zamówienie dostał on.

      Przetarg na 400 sztuk laserowych mierników

      • zgred pisze:

        Obejrzałem jeszcze raz ten materiał (było to w Wydarzeniach Polsatu). Egzemplarz który pokazywali, jest w rękach śląskiej drogówki. A w materiale była mowa, że to Komenda Głowna (a nie jak pisałem, śląska drogówka) kupuje 400 sztuk tego urządzenia, po 34000 za sztukę.
        No ale to pewnie bzdura (wymagająca chyba sprostowania), skoro przetarg wygrał LTI.

        • faza pisze:

          Formalnie, to jest jeszcze weselej bo LaserCam4 wygrał przetarg ale na podstawie odwołania dostawcy TruCAMa ich ofertę unieważniono na podstawie tego że LaserCam4 nie spełniał warunków przetargu. Dlatego zamówienie zostało złożone na TruCAMy. Problem polega na tym właśnie że wedle dokumentacji Zatwierdzenia Typu TruCAM jest znacząco lepszy bo niby mierzy i dokumentuje do 1200m i to niby w większej rozdzielczości (może zrobić pojedyncze zdjęcie w większej rozdzielczości niż LaserCam4). Oczywiście w normalnej rzeczywistości, TruCAM dokumentuje pomiary do odległości 100m bo kamera wideo nie ma ZOOMu, natomiast rozdzielczość wideo jest o wiele niższa. 😉

  2. Marek pisze:

    Ok , czyli tylko sprawy trzeba oddać w zagraniczne Sądy w Polsce nie ma już żadnej ścieżki która mogłaby tą sprawę naprawić, Prezes GUM to bystry człowiek wiedział od początku że ta sprawa to niezłe bagno , i nic z tym nie zrobi. Takie mamy nadal teoretyczne Państwo prawa i nic się tu nie zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>