Dlaczego każda racjonalna osoba powinna poprzeć protest policji

Widzę wiele niezrozumienia dlaczego ja i inne osoby ze mną związane popieramy protest policji. Oczywiście, wiem że główne postulaty dotyczą płac i przywilejów dla policjantów. Ale, niejako przy okazji pojawiły się też inne zagadnienia – takie jak absolutnie nieodpowiedzialne (i raczej bezprawne) wykorzystywanie policji do celów fiskalnych i politycznych. Tutaj jest największy problem – i tutaj trzeba zrozumieć że policja jako służba mundurowa nie będzie się w stanie przed takimi naciskami wybronić chyba że ma w tym pełne wsparcie społeczeństwa. A u nas to kompletnie kuleje. Coraz bardziej przeraża mnie fakt że w Polsce niewiele osób działa racjonalnie a wszyscy kochają „święte wojny”. I tak, biurokraci kochają święte wojny na „piratów” i z tego powodu zmuszają policję aby w sposób często bezmyślny i nieprofesjonalny generowała masę mandatów. A potem niesłusznie karani kierowcy się mszczą wojną psychologiczną na „psa”, itd. I prowadzi to do czegoś?!

Ale, chcąc nie chcąc protest policjantów udowodnił już to co my dawno wiedzieliśmy, to co np. NIK potwierdził kiedy ja i Tomasz Motyliński zarzuciliśmy policji braki w szkoleniu i nieprofesjonalność: Policja drogowa w Polsce jest kompletnie nieefektywna i często ma negatywny wpływ na to co powinna robić – tzn. poprawiać bezpieczeństwo na drodze i czuwać nad działaniem transportu drogowego. Jak to zostało udowodnione? A tak że z powodu protestu policjantów w wielu miejscach w Polsce ilość mandatów spadła do 10% ilości w roku poprzednim. W niektórych miejscach ilość mandatów spadła do 2%. Gdyby te mandatowo-represyjne działania policji wcześniej były potrzebne i racjonalne to oczywiście spadek ich działań o 90 do 98% powinien skutkować w znacznym wzroście wypadków drogowych. Mamy 10 czy 50 razy więcej wypadków drogowych? Absolutnie nie. (Mam nadzieję że pijani biurokraci nie ruszą teraz na drogę aby czym prędzej zabić masę dzieci aby wyszło że nie mam racji).

Dlaczego policja mówi dość

Mówiąc wprost – biurokracje w Polsce chcą używać policję jako chłopców od brudnej roboty którzy w razie czego sami muszą brać za to odpowiedzialność ale chcą im płacić mniej niż zarabiają kasjerki w supermarketach. A tak dobrze to już nie ma. Jeżeli ktoś chce wykorzystywać policję do brudnej roboty na ich własną odpowiedzialność to cena rynkowa takiej usługi powinna być co najmniej 10, 20 razy większa od zarobków kasjerki. Nie ma zmiłuj się. Więc teraz biurokraci będą mieli dylemat. I dobrze. Tak rynek naprawi problem.

Dlaczego rynek wcześniej nie naprawił problemów

Między innym dlatego, że w Polsce pokutuje kretyński mit że jedynym pozytywnym graczem jest męczennik. Wedle wielu osób, jeżeli policjant albo ktoś inny jest nakłaniany do nieetycznych działań to powinien od razu się oblać benzyną i podpalić przed którymś ministerstwem. Akurat kilku takich męczenników było. I dało to coś? Oczywiście że nie. Ale większym problemem jest fakt że ludzie którzy oczekują czegoś takiego od policjantów i innych osób sami nigdy nie ruszyli tyłka aby cokolwiek pozytywnego zrobić. Czyli – to ktoś inny ma być męczennikiem i mnie ratować – bo ja jestem pan a on jest frajer. Ja mam inne rzeczy na głowie, ja jestem zajęty ważniejszymi sprawami. Ludzie tego typu chcą aby ktoś inny odwalał całą robotę a na końcu winią o wszystko tych co pracują nad rozwiązaniem problemów.

Moje próby naprawienia problemów z miernikami

Problem z miernikami dla policji był bardzo prozaiczny. Było tak wielkie biurokratyczne zapotrzebowanie na cudowne „baty na kierowców” że różni „geniusze” dwoili się i troili aby takie urządzenia policji dostarczać. W tym celu opowiadali głupoty na prawo i lewo, dopisywali głupoty do specyfikacji, dopisywali głupoty do instrukcji obsługi a nikt w urzędach kontrolujących ani policji się w tym nie połapał (albo się nie chciał połapać). Kiedy problemy pojawiły się w sądach, lobbyści „geniuszy” dostawców zostali mianowani na biegłych sądowych aby wybronić te „cudowne urządzenia” przed „durnym ludem”.

Dlatego to dla mnie było takie nęcące aby zobaczyć co będzie jak im ktoś ten ich absurdalny domek z kart spróbuje rozwalić. Zrobiliśmy wiele roboty, wygraliśmy masę spraw w sądzie. I co? I nic. Systemowi gracze się chyba dogadali aby zniesławiać nas jako jakiś oszołomów i oczywiście „sponsorowani biegli” natychmiast zabrali się do tej roli. Pisano o nas kompletne głupoty i oszczerstwa w opiniach sądowych. Grożono nam pozwami i dlatego właśnie koniecznym stało się dostarczenie dowodów których jakiś domorosły biegły nie mógł obalić. Chyba oczywiste było że gdyby doszło do rozprawy i ustawiono paru „sponsorowanych” biegłych, przyjaciół dystrybutorów, takie starcie przegrałbym. W tym celu przetłumaczyłem i wydałem książkę szkoleniową dla policji USA. To im troszkę pokrzyżowało szyki.

Kulminacyjne starcie

W związku z moimi zarzutami, zaproszono mnie do GUMu abym je przedstawił urzędnikom GUMu, ministerstw, potem także w obecności przedstawicieli policji. Moje stanowisko było proste: Mit cudownych urządzeń jest kompletnie szkodliwy – jest oszustwem prezentowanym zarówno policjantom jak i sądom. Skoro ten mit został wylansowany w postaci kompletnie absurdalnych legalizacji urządzeń, te legalizacje muszą być natychmiast unieważnione. Jedynym dopuszczalnym środkiem który pozwoliłby nie wyrzucać od razu większości urządzeń policyjnych „do kosza” byłoby przeprowadzenie szkoleń dla policjantów dotyczących prawdziwych właściwości urządzeń pomiarowych przez nich używanych. Wzorem takiego szkolenia mogłyby oczywiście być szkolenia amerykańskie.

Urządzenie ISKRA było dyskutowane w pierwszej kolejności. To przedstawiciele KGP zadecydowali że jakiekolwiek inwestycje w to urządzenie w postaci np. dodania do nich kamery, przeprowadzenia szkoleń, itd., zupełnie nie mają sensu bo coroczny koszt utrzymania tych urządzeń jest astronomiczny. Nic dziwnego skoro ISKRĘ w Rosji zaczęto wycofywać dokładnie wtedy kiedy zaczęto ją wprowadzać w Polsce, czyli w 2006 roku.

Czyli, policja chce wycofać urządzenie bo nie chcą za nie brać więcej odpowiedzialności, strona społeczna chce je wycofać, nowy Prezes GUMu skłania się ku tej decyzji. Kto jest przeciw? Tylko urzędnicy którzy podpisali się pod dokumentami legalizacyjnymi. Ich argumenty – żadnego problemu nie ma, wszystko jest nakręcone przez „piratów” którzy nie chcą płacić mandatów, unieważnienie dokumentacji spowodowałoby rzeź na drogach. Oczywiście prawdziwym powodem było raczej krycie własnego tyłka skoro przeciwko nim toczyło się śledztwo, z powodu zawiadomień do prokuratury które ja złożyłem. I tu pojawił się dla nich problem. Sądy wiele razy zgodziły się z nami że jest problem z legalizacjami. I tutaj popełnili wielki błąd – stwierdzili że to jest wina policji bo oni, urzędnicy GUMu, zajmują się tylko metrologią „teoretyczno-ezoteryczno-tajemną” a za to jak urządzenia są używane w praktyce odpowiada w całości policja. Nawet padł argument że to policja sama powinna była sprawdzać instrukcje obsługi (też te fałszowane przez dostawców) bo GUM nie miał ustawowego obowiązku aby je sprawdzać. Oczywiście, przedstawiciele KGP byli bardzo wściekli na te sugestie bo chyba każdy w Polsce teraz wie że policja nie ma własnego ośrodka badawczego który mógłby te rzeczy robić i polegała w całości na ekspertyzie GUMu. Ale to wszystko nieważne – trzeba winić „piratów”, policjantów, nigdy urzędników bo oni przecież robią tylko to co im rozporządzenia nakazują. A to że oni sami napisali te rozporządzenia to trzeba przemilczeć.

Cios w plecy

Te spotkania w GUMie były dla mnie dość kosztowne, ale w momencie kiedy zaczęły się przeradzać w bijatykę pomiędzy przedstawicielami KGP a urzędnikami GUMu, stały się bardzo zabawne. Po co się samemu bić naraz z niedźwiedziem i tygrysem skoro się sami chcą trochę potłuc i wykrwawić? Ale myślałem cały czas jak ten absurdalny argument o tych „piratach” rozbroić i przez cały czas lobbowałem aby Prezes GUMu zaprosił na te spotkania kogoś kto mógłby być formalnie uznany za przedstawiciela poszkodowanych kierowców. Skoro znałem pana Mezglewskiego ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze, za każdym razem proponowałem jego. W końcu, po kilku próbach które trwały miesiące, Prezes GUMu się zgodził. Przez cały czas tłumaczyłem panu Mezglewskiemu w czym rzecz z tym argumentem o „piratach”. Chyba sam powinien rozumieć, że ten argument jest kompletnie błędny, skoro sam się podjął bronić w sądach wielu poszkodowanych kierowców. Wszystko wydawało się zapięte na 102, albo tak się zdawało.

Więc przychodzi wielki dzień, nadchodzi konferencja w sprawie wycofania ISKIER, prawnik GUMu prezentuje stanowisko „rządowe”. Tomasz Motyliński przechodzi do frontalnego ataku – aby sobie wybili z głowy dalsze zmiatanie problemu pod dywan bo to nie służy nikomu – bezpieczeństwu na drodze, kierowcom, sądom ani policji. Przerywa mu Pan Mezglewski i oświadcza co: On się NIGDY pod wycofaniem ISKIER nie podpisze bo tego nie można zrobić od razu bo samo wzmianka o tym w prasie spowoduje wzrost piratów na drogach. Zwraca się w stronę przedstawicieli KGP oczekując pełnego wsparcia a oni są tak samo zaszokowani tym stanowiskiem co ja, Tomasz Motyliński i dziennikarz motoryzacyjny który brał w spotkaniu udział.

Pan Mezglewski proponuje co – że GUM zamiast wycofywania ISKIER wesprze ustawę jego autorstwa która wymaga stosowania kamer na-mundurowych przez policję. Od razu ten wielki „plan” się spala na panewce bo prawnik GUMu informuje pana Mezglewskiego że GUM nie ma prawa lobbować za legislacją, a to czy policjanci mają kamery czy nie podlega pod inne ministerstwo.

Urzędnicy odpowiedzialni za problem uśmiechają się od ucha do ucha – no bo przecież oficjalny przedstawiciel kierowców zajmuje DOKŁADNIE takie samo stanowisko jakie mieli oni od samego początku. Problem trzeba zamiatać pod dywan bo inaczej będzie rzeź na drogach a gdyby co to zwalać wszystko na szeregowych policjantów kiedy przegrywają w sądzie. Dlaczego stanowisko pana Mezglewskiego było DOKŁADNIE takie jak stanowisko urzędników odpowiedzialnych za problem?! A być może dlatego że ja mu o tym powiedziałem. Więc o co chodziło? Pan Mezglewski się zląkł że gdyby wycofano ISKRY to on się nie będzie mógł lansować na jedynego bohatera? Nie wiem co mu strzeliło do głowy – ale chyba właśnie chodziło o wyeliminowanie w ten sposób nas jako konkurencji i że niczego głupszego nie mógł wymyślić a ja sam mu pokazałem jak niby najlepiej mnie zdyskredytować. Ale – to chyba nie ja zostałem tym argumentem zdyskredytowany, tylko właśnie Pan Mezglewski który formalnie zobowiązał się i pobrał pieniądze od wielu kierowców aby nie pozwalać na zamiatanie problemu pod dywan. 

Podchodzę do niego, próbuję z nim rozmawiać, zaczyna wrzeszczeć na mnie przy wszystkich używając wulgarnych wykrzykników. Nie wiem oczywiście, jak by się potoczyła sprawa gdyby Pan Mezglewski jako rzekomo przedstawiciel kierowców nie zaprezentował tego absurdalnego stanowiska. Wiem jednak że strona przeciwna nie miała ŻADNYCH argumentów poza tym jednym. Wiecie, rozumiecie, nie wolno niczego zmieniać bo będzie rzeź na drogach.

Dlatego właśnie protest policji jest tak pomocny. Udowadnia że, wbrew stanowisku biurokratów i rzekomego przedstawiciela kierowców, Polacy nie są wariatami którzy od razu by oszaleli kiedy zabraknie na nich „bata.”

Co się dzieje po tym fiasku

Ustawa Pana Mezglewskiego oczywiście odpada w pierwszym czytaniu bo kto się ma przejmować takimi reprezentantami kierowców. Sam swoimi działaniami zniszczył wszystko nad czym nie tylko on sam ale wiele innych osób pracowało przez lata. Zamiast to próbować naprawić szastał kłamstwami, pomówieniami i zniesławieniami. I po co? Przecież to było oczywiste. Spotkania w GUMie były zorganizowane m.in. dlatego że po programie w TVN nt. miernika UltraLyte w którym wystąpiłem ja i Tomasz Motyliński ktoś puścił plotkę że kierowcy mają zamiar zorganizować masowy protest i blokowanie dróg w Warszawie w proteście przeciwko fałszywym pomiarom. Wystąpienie Pana Mezglewskiego chyba udowodniło wszystkim decydentom że nic takiego im nie grozi.

Zarówno ja jak i przedstawiciele KGP przestajemy chodzić na spotkania w GUMie. No bo po co? Ja mam tam chodzić aby na własny koszt uczyć urzędników odpowiedzialnych za problem jak zmyślać głupoty np. w odpowiedziach na interpelacje poselskie? Policja ma tam chodzić aby słuchać głupot jacy to oni byli naiwni niby że się dali nabrać na te papierki z GUMu i sami niczego nie sprawdzili?

Ale, na zakończenie zabawy złożyłem formalną petycję ze specyfikacją testów które pokazują że ISKRA nie spełnia wymagań niezależnie jak ktoś sobie będzie te definicje wymagań interpretował. Odpowiadają że mogą testy zrobić ale ja się muszę zgodzić że wyniki testów nie mogą być podstawą do wycofania urządzeń – w domyśle, no bo siła wyższa, trzeba dbać o dzieci na drogach. Oczywiście nie mam zamiaru się na coś takiego zgadzać. Więc testy nie zostają wykonane. Natomiast, za każdym razem kiedy ktoś podważa pomiary ISKRĄ w sądzie to on oddzielnie płaci za „ekspertyzy” no bo niby dalej nikt nic nie wie. A potem płacz bo obwiniony reprezentowany przez różnych cudotwórców zamiast płacić 300 złotych mandatu płaci 6000 złotych w kosztach sądowych, opinii biegłego, itd, itp.

Działania Pana Mezglewskiego/SPnD po fiasku

Próbowałem go przekonać aby natychmiast oficjalnie się wycofał ze swojego absurdalnego stanowiska. Nie odpowiadał na telefony, odciął kanały komunikacji przez internet. Wiele osób się nas dopytywało co się stało w Warszawie, między innymi dlatego że mieli sprawy w sądzie. Więc musieliśmy o tym coś powiedzieć. Pan Mezglewski wymyślił wtedy dość ciekawą historyjkę że to niby on wszystkie problemy kierowców już rozwiązał, a my próbujemy ludzi oszukać i go obrabować z jego wielkiego osiągnięcia. Były pochwały Pana Mezglewskiego do niebios i podjudzanie aby się natychmiast rozprawił z nami „oszustami”. Podobnie prawnik stowarzyszenia zaczął głosić dość zabawne historyjki jak to ja nie byłem w stanie nic w GUMie osiągnąć a on rozmawiając przez chwilę z prawnikiem GUMu, wszystko sam od razu wynegocjował. (Po cichu, na korytarzu przy toalecie bo w sali obrad my robiliśmy za dużo hałasu). Nie chce powiedzieć co takiego wynegocjował, oczywiście.

Działania Związków Zawodowych Policjantów

To, że ktoś oficjalnie postanowił że szeregowi policjanci będą musieli brać osobistą odpowiedzialność za błędne pomiary musiało się roznieść wśród policjantów. W kilka tygodni po fiasku w GUMie, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy policjantów domaga się natychmiastowego wycofania ISKIER z użytku. Ponawiają żądania kilkakrotnie, w tym powołując się na wyniki śledztwa w prokuraturze przeprowadzonego z powodu zawiadomienia które ja złożyłem.

Wniosek do Komendanta Głównego

Są kompletnie zignorowani. Jakie może być wytłumaczenie poza – wiecie rozumiecie, byłaby rzeź na drogach gdyby ktoś coś spróbował zmienić, więc BACZNOŚĆ, morda w kubeł i do roboty – normy mandatów do wyrobienia. A jak wam ktoś udowodni że mierzyliście sprzętem który się do tego nie nadaje to biurokracje umywają ręce. ODMASZEROWAĆ!!!!

Co robi Stowarzyszenie Prawo na Drodze?

Oczywiście wrzeszczy pod niebiosa jacy to policjanci źli, skorumpowani, że zły prezes GUMu ich niby oszukał, i dalej nie wycofał ISKIER, itd. Że tylko oni cokolwiek potrafią osiągnąć i mogą obronić ludzi przed złymi policjantami, biegłymi i sędziami. Że trzeba się do nich przyłączyć i pisać donosy na przeciwników stowarzyszenia – przede wszystkim chyba na mnie. Co ciekawe sami niby oficjalnie są nadal za wycofaniem ISKIER też (pomimo że to protestowali i uniemożliwili) i chwalą się rzekomymi osiągnięciami. Mówiąc o osiągnięciach, dobrze się składa bo właśnie postanowili z wielką pompą opublikować w piątek za 4 dni (jako własne miażdżące osiągnięcie) opinię biegłego w jednej ze spraw. Chyba tą opinię – więc nikt nie musi czekać tak długo.

Link do Opinii

Link do „miażdżącego” wpisu SPnD

Opinia opiera się w całości na materiałach opublikowanych wiele lat temu na tym tutaj portalu – co każda osoba czytająca moje artykuły od razu zauważy. Wiele grafik pochodzi wprost z tego portalu, wszystkie cytowane dokumenty pochodzą od nas (ode mnie i Tomasza Motylińskiego), cytowane sprawy sądowe zostały wygrane przez nas. Biegły oczywiście nie wierzył samym moim artykułom w internecie i poprosił mnie o wszystkie źródła – np. dokumentację amerykańską, rosyjską i GUMu – i ją otrzymał, co można w każdej chwili u niego potwierdzić. Przecież nikt poważny nie kopiuje artykułów z internetu bez sprawdzenia źródeł. W międzyczasie przygotowałem masę nowych materiałów które dostarczyłem prezesowi GUM – co można zweryfikować w GUM. Między innymi, napisałem kompletny raport nt. wszystkich „kreatywnie przetłumaczonych” elementów instrukcji radaru ISKRA.

Skąd tą opinię mam – a stąd że każdą taką opinię mi członkowie SPnD sami wysyłali no bo sami nie potrafili takich opinii nawet przeczytać – więc to ZAWSZE było moim obowiązkiem, te rzeczy czytać i dla nich analizować. Raz nawet oskarżyli/sugerowali że to jest moja wina że oni niemal zawsze przegrywają w sądzie bo ja ich nie przeszkoliłem w sprawach technicznych (to niby było moim komunistycznym obowiązkiem bo ja mam coś co im jest potrzebne). W ten sposób nakłonili mnie abym przeprowadził dla nich jednodniowe szkolenie (za darmo oczywiście bo są goli jak mysz kościelna). Nawet poprosili mnie abym im podpisał dyplomy że takie szkolenie przeszli. Tak taki dyplom wyglądał:

Dlaczego to jest ważne dla kierowców?

Nie chciałem nikogo zanudzać moimi rozgrywkami z tym dziwnym stowarzyszeniem – i przepraszam że to robię. Ale właśnie chodzi teraz o to że bez zaangażowania kierowców protest policji skończy się prawdopodobnie tylko małymi podwyżkami dla nich aby siedzieli cicho. To byłaby klęska dla wszystkich poza być może dziwnymi stowarzyszeniami które chcą na tym wszystkim żerować w nieskończoność. Mądrzejsi policjanci się pozwalniają a znajdą takich którzy za małe pieniądze zgodzą się robić wszystko co im każą.

Zarządy Związków Zawodowych Policji okazały się tutaj o wiele mądrzejszymi i bardziej honorowymi graczami niż te wszystkie stowarzyszenia. Spróbujmy to może docenić i wykorzystajmy tą szansę.

Chodzenie do sądu teraz nie ma sensu do kiedy ktoś nie rozbroi tego absurdalnego stanowiska że nie można problemów z urządzeniami rozwiązać bo to doprowadziłoby do rzezi na drogach. Urzędnicy i biegli robią to wszystko aby „ratować dzieci” bo im nawet rzekomy reprezentant kierowców tak powiedział – więc jakby co to mają podkładkę że chcieli problem naprawić ale „społeczeństwo” się przeciwstawiło.

Oto jak to należy zrobić. Napisać/podpisać petycję o treści typu (to jest tylko przykład – zachęcam do dodania własnej treści):

Pan Prezes Głównego Urzędu Miar

Jako kierowca i obywatel niniejszym składam formalną petycję aby całość dokumentacji legalizacyjnej policyjnych urządzeń do pomiaru prędkości która jest nieprecyzyjna, wydana bez właściwych, kompletnych badań, wydana na podstawie fałszywie tłumaczonej oryginalnej dokumentacji, gdzie ominięto kluczowe parametry bądź dopisano nieprawdę została natychmiast wycofana bądź wycofana i poprawiona. W szczególności najbardziej dotyczy to urządzeń ISKRA, UltraLyte, TruCAM, PolCam i Videorapid.

Absolutnie nie zgadzam się że utrzymywanie nieprofesjonalnej bądź sfałszowanej dokumentacji legalizacyjnej jest niezbędne w celu zapewnienia bezpieczeństwa na drodze i że próby naprawy sytuacji doprowadzą rzekomo do rzezi na drogach bo Polacy jako całość są szaleni i nieodpowiedzialni. Wyraźnie zostało to udowodnione przez ostatnie protesty policji. Rozmiar działań represyjnych policji spadł w ramach protestu do 10% ( w niektórych rejonach 2%) poziomu z lat poprzednich – i absolutnie nic nie wskazuje na to, że liczba wypadków znacząco wzrosła z powodu spadku działań represyjnych.

Osoby które publicznie forsowały to stanowisko jako rzekomi przedstawiciele kierowców absolutnie nigdy nie powinny być uznane jako ktokolwiek poważny, reprezentujący kogokolwiek, a już najmniej rzeczników kierowców czy bezpieczeństwa na drodze. Urzędnicy którzy forsują to stanowisko powinni być natychmiast zwolnieni z pracy jako kompletnie nieodpowiedzialni i nie nadający się do żadnej poważnej pracy.

Aby policja mogła wykonywać swoje obowiązki absolutnie niezbędne jest aby miała zaufanie społeczne. Aby była postrzegana jako profesjonalna i godna zaufania instytucja. Nie może taką być jeżeli nie ma do tego narzędzi. Kierowcy poszkodowani błędnymi pomiarami muszą traktować policję jako wroga a to właśnie prowadzi do tragedii.

Jako przykład proszę rozważyć niedawny wypadek pod Łodzią gdzie kompletnie pijany kierowca który wedle doniesień prasowych nigdy nie miał prawa jazdy zabił 10-letnią dziewczynkę i ranił jej 9-letnią koleżankę, a swoją własną córkę. Artykuły prasowe sugerują że cała okolica wiedziała przed tragedią (i na długo przed protestem policji) że ten pan tak jeździ ale nikt niczego nie mógł zrobić bo błędne działania urzędników doprowadziły do tego że każdy musi uważać policję za wroga. Nie da się uniknąć takich problemów bez udziału społecznego, niezależnie od poziomu działań represyjnych i liczby policjantów.

Pierwszym krokiem aby naprawić zaufanie do policji powinno być ich właściwe wyposażenie. Niebudzące najmniejszych zastrzeżeń ani wątpliwości wyposażenie w urządzenia pomiarowe wraz z właściwymi szkoleniami. Odbudowanie zaufania dla policji nie jest możliwe od razu ale od tego trzeba zacząć.

Z Poważaniem,

…………………………

Petycję najlepiej wysłać przez e-puap na skrzynkę GUMu. Ale można też przez e-mail: gum@gum.gov.pl albo tradycyjną pocztą. Proszę wszystkich moich zwolenników aby to złożyli tą petycję. Bez tego nie da się więcej nic zrobić bo religijny argument o rzezi na drogach zablokował wszystkie racjonalne osoby i argumenty.

SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biurokracja, policja, Polityka, Sądy i oznaczono , , , , . Bookmark permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>