Diabelski plan – „Zrozumieć policyjny RADAR i LIDAR”

Sprzedaz

Podręcznik amerykańskiej drogówki

albo Lekarstwo na kompletne oszustwo udające pomiary.

Niniejszym oznajmiam że książka która wyjaśni wszystkie problemy z radarami, lidarami, fotoradarami i pomiarami przy pomocy wideo-rejestratorów jest już w pełnej sprzedaży. Każdy kto ma sprawę w sądzie dotyczącą pomiarów przy pomocy takich urządzeń, albo może taką mieć powinien bezwzględnie kupić tą książkę bo to najlepszy i niezaprzeczalny dowód na to, że te pomiary w Polsce to kompletne, bezczelne oszustwo. Z czasem, jeżeli będzie tego potrzeba, postaramy się wprowadzić książkę do obiegu w księgarniach.

Kliknij aby zamówić: „Zrozumieć policyjny RADAR i LIDAR. Podręcznik amerykańskiej drogówki.”

Dlaczego książka jest niezbędna

Pomimo tego, że wiele razy udowodniono, w sądach też, że w Polsce są poważne, systemowe problemy ze sposobem wykonywania pomiarów policyjnych i z urządzeniami do tych pomiarów, policja w Polsce nadal upiera się że niby wszystko jest w porządku, że takie same urządzenia są używane w taki sam sposób na całym świecie. Jest to kompletna, niewyobrażalna wręcz bzdura. Pomijając już fakt że społeczeństwo na całym świecie nieustannie kontroluje metody policji (co też jest opisane w książce), metody np. używania radaru w Polsce są podobne do sytuacji gdzie np. Jaś Fasola dostał samochód a ktoś mu kazał bez żadnego prawdziwego szkolenia ten samochód prowadzić. Jaś potem wsadził głowę pod siedzenie (aby było bezpiecznie), tyłek na deskę rozdzielczą, a nogi przez kierownicę. Tak to wygląda z tymi pomiarami w Polsce. Problemy takie jak w Polsce występowały co prawda w innych krajach, ale było to na samym początku wprowadzania oznakowanych radiowozów w przypadku pomiarów prędkościomierzem kontrolnym (lata 1940) i na samym początku wprowadzania radarów (lata 1950).

Polska to kompletne średniowiecze, kraina jaskiniowców jeśli chodzi o pomiary policyjne. Nikt w instytucjach odpowiedzialnych za wprowadzenie tych urządzeń nie przeczytał pojedynczej książki na ten temat. Ten problem jest zwielokrotniany tym (a może spowodowany tym?), że biegli sądowi wypowiadający się w tych zagadnieniach to w Polsce w większości kompletni oszuści którzy nie mają zielonego pojęcia nie tylko o radarach czy lidarach ale często także o matematyce i fizyce z poziomu gimnazjum. A w wielu wypadkach, praca takich biegłych wygląda jak wróżenie z fusów przez szamana-jaskiniowca. Np. w jednej ze spraw, biegły zapytany o problem zaburzeń elektromagnetycznych częstotliwości radiowych napisał w opinii że udał się na miejsce zdarzenia i przy pomocy… igły magnetycznej stwierdził że żadnych takich zaburzeń tam nie ma. Aż się prosi aby ten biegły udał się nawet bezpośrednio pod nadajnik telewizyjny i pokazał jak przy pomocy swojej igły odbiera bądź wykrywa nadawany sygnał w zakresie mega albo gigaherców. O wiele lepszy program niż Jaś Fasola. Ha, ha – kosztuje to pińćset© złotych, 10 punktów i zabrane prawko na trzy miesiące, plus opłata za opinię i koszty wycieczki biegłego, razem jakieś 4000 złotych.

Bez takiego narzędzia jak ta książka nie ma po co wybierać się do sądu bo to grozi tylko tym że się trafi na takiego „biegłego” który da sądowi i policji podkładkę. Dlatego przetłumaczyłem i wydałem książkę bo nie ma innego sposobu aby każdemu w Polsce pomóc z tym problemem.

Czy można się bronić inaczej?

Próbowano. Ale właśnie aplikacje internetowe i wzajemna pomoc kierowców przy pomocy radia CB w sumie zwielokrotniają problem. Policja nie w stanie złapać tych co faktycznie przekraczają prędkość bo oni pierwsi sprawdzają i pierwsi wiedzą gdzie „suszą”. Z pomocą wkracza ignorancja policji i motywacje przełożonych policjantów aby jednak jakoś te normy wyrobić a „cudowne mierniki policyjne” zawsze potem pokazują co trzeba. Potem wielkie zdziwienie bo „pan władza” pokazuje pomiar z księżyca. Aby wiedzieć dlaczego tak się dzieje trzeba dogłębnie zrozumieć jak te urządzenia działają.

Próbowałem tą wiedzę powoli propagować, ale niestety ten kij miał dwa końce. Np. pokazałem co było jednym z powodów błędnych pomiarów – samochody w tle za pierwszym pojazdem. Odpowiedzią na to były „szkolenia” dla policjantów w których wyjaśniono im że jak mierzą to nie ma prawa być żadnych pojazdów w tle. I nie ma – przynajmniej w zeznaniach misiów w sądzie, w których pojawiają się wręcz cuda. Np. główna droga w Łodzi w ostatni dzień długiego weekendu i na tej głównej drodze był na pewno cały czas tylko jeden pojazd wedle zeznań policjanta w sądzie.

Aby się bronić od bzdurnych zarzutów próbowano też używać zapisy z wideorejestratorów samochodów i zapis monitoringu drogich systemów antykradzieżowych które nieustannie nadają koordynaty GPS samochodu. Wystarczy że sąd powoła takiego biegłego „co trzeba” i od razu problemu nie ma. Wedle „ekspertyz” co niektórych biegłych:

  • nie da się odczytać z tachometru czy ciężarówka przekroczyła prędkość
  • prywatny wideo-rejestrator nie może być dowodem w sądzie bo nie jest urządzeniem legalizowanym przez Główny Urząd Miar
  • antykradzieżowy system monitoringu GPS, zapisujący położenie samochodu w ruchu też nie może być użyty jako dowód bo też nie jest legalizowany przez Główny Urząd Miar

Czyli problemu nie ma – a jak frajer dalej się rzuca to mu się powie aby domagał się aby NASA dostarczyła satelity GPS do naszego Głównego Urzędu Miar do legalizacji. A co!

Jak więc rozwiązać ten problem?

Tylko wiedza kierowców może rozwiązać ten problem a to potem wymusi wiedzę wśród policji, czy im się to podoba czy nie. Ta wiedza musi być wprowadzona w całości a nie w kawałkach – z powodów które wyjaśniłem powyżej. Początkowo myślałem o tym aby samemu napisać w końcu taką książkę. Miałoby to taką zaletę że ta książka mogłaby być o wiele, wiele tańsza niż tłumaczenie – bo nie trzeba byłoby płacić autorowi amerykańskiego oryginału. Szybko stało się jasne że to by nic nie dało. Z kilku opinii sądowych „słusznych biegłych” dowiedziałem się na przykład, że wygrałem swoją sprawę sądową tylko dlatego że oszukałem sąd a sąd dał się oszukać bo nie powołał „słusznego biegłego”. „Słuszni biegli” są tak „odważni” że nawet nie wahają się obrażać sądy.

W sytuacji gdzie Główny Urząd Miar, policja i „słuszni biegli” wypracowali wspólne stanowisko, wydanie takiej książki popartej jedynie moją wiedzą doprowadziłoby do oskarżenia mnie o oszołomstwo i bezprawne oczernianie jedynie słusznych autorytetów. GUM by zeznał że jestem „oszołomem” który się nie zna, policyjni „specjaliści” by zeznali że jestem oszołomem który się nie zna i „słuszni biegli” by zeznali że jestem oszołomem który się nie zna i zabawa bardzo szybko się skończyła. Trzeba byłoby spakować szczoteczkę do zębów i stawić się na długie wakacje w klubie „to cię nauczy zadzierać z polskimi autorytetami”.

Dlatego potrzebne było coś co w żadnym wypadku nie mogło by być uznane za „zniesławienie” naszych autorytetów i coś co może być dowodem w Polskim sądzie.

Czy książka może być dowodem w polskim sądzie?

Autor tej książki służył jako policjant drogówki w USA przez ponad 30 lat. Teraz prowadzi wymagane przez prawo w USA szkolenia dookoła całych Stanów Zjednoczonych. Szkoli szkoleniowców którzy potem uczą innych policjantów. W tym celu napisał niniejszą książkę. Jest to podręcznik dla amerykańskiej drogówki, który policjanci muszą opanować, podręcznik kandydata na operatora urządzeń do pomiaru prędkości, z którego muszą zdać dość szczegółowy egzamin zanim mogą zgodnie z prawem generować dowody naruszenia prawa.

Książka zajmuje się w większości zasadami sztuki pomiarów, wynikającymi bezpośrednio z fizyki i matematyki, a nie zasadami prawa które czasami są inne w różnych krajach. Fizyka i matematyka jest wszędzie taka sama. Wiedza zawarta w tej książce nie została wyssana z palca ale jest rezultatem żmudnych, bardzo drogich badań, testów i doświadczeń drogówki w USA. Skoro nikt takich testów w Polsce nie wykonał, jak najbardziej należy korzystać z udokumentowanych testów wykonanych przez innych a nie samemu wymyślać teorie płaskiej ziemi a potem mianować jedynie słusznych proroków którzy inkasują kasę szerząc te głupoty po sądach.

Książka jest więc sprawdzonym, niepodważalnym źródłem informacji na temat wszystkich właściwych metod używania urządzeń do pomiarów prędkości w celu generowania dowodów dla sądów. Stoi za nią nie tylko autorytet i doświadczenie autora, ale także autorytet amerykańskich regulatorów, którzy mają zarówno większe środki jak i o wiele dłuższe i bardziej szczegółowe doświadczenie w tych sprawach niż instytucje w Polsce. Książka ta powinna być uznana za dowód w każdym sądzie tak samo jak np. podręcznik do elementarnej matematyki. A najważniejsze jest to że raczej zabawne byłoby gdyby nasze autorytety zaczęły wykrzykiwać że ustawodawcy, regulatorzy i inżynierowie w USA to oszołomy które się nie znają na radarze. Troszkę im trudniej będzie wykrzykiwać że nikt w USA się nie zna…

Reasumując, mając książkę w ręce mamy to:

  • Udokumentowane, zweryfikowane przez sądy metody pracy amerykańskiej policji.
  • Certyfikacja najlepszego amerykańskiego uniwersytetu zajmującego się szkoleniem ich kadr policyjnych.
  • Autorytet amerykańskich regulatorów którzy ustalają metody pomiarów policyjnych i wymagań szkoleniowych policji na podstawie niemal stu lat doświadczeń i szczegółowych testów których koszty prawdopodobnie przekraczają sumę wydaną na polską policję przez kilkadziesiąt lat.
  • Autorytet Międzynarodowego Stowarzyszenia Szefów Policji którego członkiem jest autor i z którym współpracował przy tworzeniu książki
  • Autorytet inżynierów którzy zaprojektowali te urządzenia i którzy rekomendują tą książkę jako niezbędnik każdego operatora takich urządzeń.

A co dokładnie ma przeciwnik w Polsce? Jakiś samozwańczych „ekspertów” którzy nie rozumieją nawet elementarnej matematyki z poziomu gimnazjum jak nie podstawówki, ani nie mają wystarczająco dużo wyobraźni aby wiedzieć że powinni?

Niebezpieczeństwo związane z książką

Musiałem książkę przetłumaczyć i wydać bo to co robiłem wcześniej prowadziło wyłącznie do tego że non-stop dostawałem telefony od ludzi skrzywdzonych błędnymi pomiarami i zupełnie przekroczyło to moje możliwości czasowe aby ludziom te rzeczy indywidualnie wyjaśniać a już tym bardziej w znaczący sposób pomagać.

Teraz każdy ma narzędzie aby samemu się bronić. Ale to narzędzie może być użyte także przez policję, i to nie po to aby się czegoś nauczyć ale po to aby lepiej zmyślać w sądzie. Jeżeli tylko tak książka zostanie użyta to niestety, polscy kierowcy dostaną dokładnie to na co zasługują i żaden „oszołom” nie będzie w stanie tego zmienić przez długie, długie lata. „Nawet gdyby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, i każdy nie wiem jak się wytężał, to nie udźwigną, taki to ciężar… „

Tak być nie musi. Z tego co miałem szansę zaobserwować, duża liczba policjantów drogówki nie zdałaby nawet normalnego egzaminu na prawo jazdy. Jeżeli książka pomoże wyeliminować takich „geniuszy” i pozwoli się wybić myślącym policjantom, to jestem jak najbardziej za. Książka się wspaniale nadaje do tego procesu bo zawiera wiele zabawnych rysunków pokazujących czego nie powinno się robić a potem dużo matematyki która pokazuje co powinno się robić. Na tym polega jej magia. Jeżeli znajdzie się wystarczająco dużo kierowców którzy będą chcieli troszkę po-torturować tych mniej zdolnych misi przy pomocy wiedzy z tej książki to problem bardzo szybko zostanie rozwiązany.

Fragment książki

Fragment książki

Wystarczy że mały procent kierowców zrozumie o co chodzi. Policjantów którzy chcieliby oszukiwać, nawet na podstawie dogłębnego zrozumienia informacji zawartej w książce, można będzie wtedy łatwo zdemaskować, np. filmując ich pracę telefonem komórkowym. Kluczem jest, jak zwykle, WIEDZA.

 

Sławomir A. Janczewski

tłumacz książki

programista, projektant urządzeń pomiarowych i autor patentów

radar.lidar@certare.pl

 

 

reklama:
SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biegli, Biurokracja, policja, Sądy i oznaczono , , , , , , , , . Bookmark permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>