Wspaniała wiadomość: Będą mnie skarżyć. Mnie i TVN24. ;)

skarzamnie

Dystrybutorowi laserowego miernika prędkości się bardzo nie spodobał program TVN24 w którym wystąpiłem. O co mnie i TVN chce skarżyć? W sumie to nie wiem. Dystrybutor też chyba też raczej nie wie. Przedstawione zarzuty to, moim zdaniem, stek wymysłów które zupełnie nie mają niczego wspólnego z tym co było pokazane w programie albo co zaszło podczas przygotowywania programu.

Ale niech każdy sobie te zarzuty przeczyta sam i się pośmieje. Przecież to nie fair abym tylko ja miał ubaw: WEZWANIE

Moją odpowiedź i żądanie przeprosin też niech sobie każdy przeczyta bo może się przydać np. w sądzie każdemu kto zmaga się z, na przykład, problemem pomiarów wykonanych przez zupełnie niewyszkolonego operatora-policjanta. Jest tam wiele informacji które mogą się przydać każdemu kto ma taki problem: ODPOWIEDŹ

O czym był program?

Program wyraźnie, niezaprzeczalnie był o tym co niewyszkolony bądź nierzetelny operator może zrobić z miernikiem laserowym, uzyskując w ten sposób „pomiary” które nie mają niczego wspólnego z prędkością żadnego pojazdu. Cytat: „Co tutaj jechało 180 km/h?… Chodnik jedzie z prędkością…? Podłoga jedzie z prędkością…?” Czy w ogóle ktoś wytłumaczył do dzisiaj policjantom dlaczego pusta droga albo podłoga albo chodnik mogą „jechać”?

Czy program był potrzebny?

Tak, bo policjanci, moim zdaniem opartym o bogatą dokumentację z sądów, nie byli właściwie wyszkoleni. A nie byli bo, tak samo jak w przypadku ISKRY dystrybutor dostarczył polskiej policji „zmodyfikowaną” instrukcję w której napisał że dostarczany przez nich miernik „gwarantuje” każdy pomiar. Program był więc wytworzony w wyraźnym interesie społecznym.

instrukcja

Fragment instrukcji UltraLyte dostarczonej policji

No i znowu ten sam problem bo skoro magiczny miernik sam wszystko gwarantuje to nie trzeba szkolić operatorów bo niewyszkolony operator co najwyżej nie będzie w stanie wykonać pomiaru. Tak to właśnie było i nadal jest przedstawiane w sądach, bo rzekomo ani laserowy miernik ani prawo nie wymagają żadnych szkoleń operatorów. Wiem dokładnie jak wyglądało szkolenie operatorów mierników prędkości bo zażądałem całości materiałów szkoleniowych od Centrum Szkolenia Policji w Legionowie i Komendy Głównej Policji.

Miernik laserowy używany przez nieprzeszkolonego operatora skutkuje w błędnych pomiarach bo jest to urządzenie dość trudne we właściwym używaniu poza oczywistymi, prostymi sytuacjami pomiarów z odległości rzędu 80 m – co jest jedynym przypadkiem drogowym przetestowanym w procesie legalizacji przyrządu w Polsce. Ani producent ani żadna poważna policja na świecie nie odważyłaby się twierdzić że operatorzy tego urządzenia nie muszą być specjalnie przeszkoleni co do właściwych metod używania mierników laserowych – ale jest to nadal doktryna lansowana skutecznie w sądach zwłaszcza przez naszych tzw. biegłych sądowych. Skoro znudziło mi się kłócenie z różnymi domorosłymi „ekspertami” i ich fantazjami przetłumaczyłem i wydałem podręcznik szkoleniowy policji amerykańskiej:

Zabawny eksperyment z książką dla misiów

We wprowadzeniu dla kupujących opublikowanym w internecie w dniu 4 Maja, 2016, i opisującym kontrowersje które rozwiąże książka, specyficznie napisałem:

F. „Instrukcja tylko zaleca wykonywać codziennie testy ustawienia celownika. Nie nakłada takiego obowiązku.” (Zeznania policji po tym jak obwiniony ustalił że nigdy nikt nie wykonuje testów kalibracji celownika, poparte przez ekspertyzę pseudo-biegłego).

Czy sądy czy biegli się przejęli podręcznikiem?

Raczej nie. No bo rzekomo prawo jest inne w Polsce. To akurat prawda – dlatego właśnie nie wolno było uznać że w tym przypadku sam podręcznik urządzenia (nawet przetłumaczony rzetelnie) jest wystarczającym, kompletnym dokumentem definiującym używanie urządzenia bo w USA metody policji ustanawia się na drodze precedensu a nie ustawy. Podobnie, amerykański podręcznik czegokolwiek nie może niczego bezwzględnie nakazać bo sam zakup urządzenia nie skutkuje w żadnych nakazach. Ekstremalnie, nawet posiadanie samolotu niby nie skutkuje teoretycznie w żadnych nakazach a pilot jak chce skorzystać z lotniska to musi specyficznie potwierdzić że się zgadza, na przykład, współpracować z wieżą kontrolną. To właśnie oznacza slang lotniczy WILCO (will comply = podporządkuję się).

Dlatego przy wprowadzaniu urządzeń z USA do Polski instrukcja powinna była być właściwie sprawdzona i rozszerzona aby była zgodna z polskim prawem – tak jak to zrobiono np. w Hong Kongu i innych krajach które mają inne prawo niż USA. Tego w Polsce nie zrobiono i dalej lansuje się w sądach teorie że instrukcja tylko REKOMENDUJE a nie NAKAZUJE aby wykonywać testy celownika i testy stałej odległości codziennie. I dlatego, wedle naszych „biegłych” rzekomo nie ma żadnych obowiązków aby te testy kiedykolwiek wykonać.

Co więcej, w Polsce także czasami lansuje się tezę że urządzenia znacząco ulepszono przed wprowadzeniem na rynek polski. Tak, na pewno. W USA producent sprzedaje substandardowy sprzęt który wymaga żmudnych szkoleń operatorów, ale specjalnie dla Polski zmodyfikował sprzęt aby wszystko sam gwarantował, po to aby policjanci w Polsce nie musieli mieć żadnych szkoleń.

Żądane „sprostowanie” to prezent na gwiazdkę dla wszystkich

Właśnie główny problem był taki że bez współpracy dystrybutora trudno było przedstawić w sądzie dowód że urządzenia nie zmodyfikowano na cudowne i że, nawet w Polsce, wymaga ono codziennego sprawdzania celownika. Dlatego uśmiałem się do łez kiedy tenże dystrybutor zażądał ode mnie takiego właśnie „sprostowania” że to ja się nie znam i że wyniki były błędne bo ja niby nie wiedziałem że trzeba kalibrować celownik i wykonać test stałej odległości:

kalibracja

„Sprostowanie” którego żąda dystrybutor

Dlatego niby siedziałem kilka miesięcy nad tłumaczeniem książki na ten temat, i uroczyście wręczyłem kopię przedstawicielowi policji podczas tegoż programu aby ktoś mógł twierdzić że to ja nie znam właściwych metod używania lidaru?

W tym ich wezwaniu są też inne pomocne kwiatki:

ciaglosc

Brak ciągłości dowodowej, czyli wtedy na tej ulicy to inny samochód jechał 260 km/h

Znaczy się, program w telewizji (audio i wideo) to niewystarczający dowód bo „nie ma ciągłości dowodowej” ale sam wynik pomiaru bez nawet opisu policjanta co się działo na drodze to wystarczający dowód w sądzie? To jakieś przedstawienie Monty Pythona jest czy odcinek Jasia Fasoli?

Pozew marzenie

Na Zachodzie to każdy reporter MARZY aby być pozwanym w ten sposób bo to generuje prawdziwe zainteresowanie jego pracą. Jak się niczego nie robi, co może zdemaskować problemy społeczne i wkurzyć tych za te problemy odpowiedzialnych, to się nie jest reporterem. Ja nie jestem reporterem, tylko takiego udaję w internecie ale skoro w wezwaniu odnoszą się do mnie jako „Redaktor Naczelny” to widać takiego będę musiał udawać też w sądzie.

Tutaj będzie to szczególnie zabawne bo formalnie moim rzekomym prawnym wykroczeniem było umieszczenie linków na blogu i na facebooku. Jak się nauczą czytać regulaminy, to się dowiedzą że za zawartość facebooka odpowiada zarząd facebooka a nie ja. To też ma związek z prawem amerykańskim. Gdyby facebook był „przestrzenią publiczną” a nie prywatną to facebook nie mógłby zakazać używania facebooka do promowania neonazizmu, nawoływania do zalegalizowania przemocy przeciwko „innym”, żądania legalizacji seksu z małymi dziećmi, itd., bo w USA taka działalność jest legalna a skoro facebook nie chce być platformą do promowania takich rzeczy to traktuje to co jest na facebooku za swoją własność a nie moją. W ramach tej zasady, pewien „biegły” wymusił na facebooku czasowe zbanowanie Tomka Motylińskiego za to że ujawnił na facebooku detale o wykształceniu tegoż biegłego.

Dlatego będą musieli sądzić facebooka i google a nie tylko mnie. Jakikolwiek wyrok nakazujący zapłacenie odszkodowania za umieszczenie linka na facebooku albo na blogu natychmiast zamieniłby Polskę w internetową pustynię. Dlatego jestem przekonany że to będzie zabawa na sto dwa.

Wiem oczywiście że niektórzy, być może słusznie, uważają że oczekiwanie sprawiedliwości albo rozsądku od polskich sądów to jak wybieranie się z głuchym i ślepym na pieszą wycieczkę na Księżyc. Tak test w małych sprawach, tak. W tej będzie wiele kamer i wielu reporterów, a w takich sytuacjach sądy magicznie mądrzeją.

Dalej oczekuję tych przeprosin od dystrybutora. Do kiedy ich nie dostanę, zakładam że ich małe ultimatum jest realizowane, pozew składany i działam aby sprawę w sądzie w całości dotkliwie przegrali a także zostali ukarani za inne rzeczy związane z ich działalnością. Detale w mojej odpowiedzi. A to dopiero początek.

SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biegli, Biurokracja, Komedia, policja, Sądy i oznaczono , , , , . Bookmark permalink.

11 komentarzy

  1. MB pisze:

    Trzymam kciuki Panie Slawomirze

  2. koniszua pisze:

    Poproszę o informowanie na bierzaco i udostępnianie filmów z procesu o ile dojdzie do niego 😉
    Natomiast w przypadku gdy tamci zaniechają tego sugeruje przeciwko nim złożyć zawiadomienie 😉

  3. ja pisze:

    Genialnia riposta. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń i życzę tego aby u*upił Pan ich do reszty w imieniu swoim jak i obywateli, którym Pan pokazał jak działa polska policja. Dla dobra ogółu w imię moralności niech dostaną taką karę na jaką zasługują! Amen.

  4. GK pisze:

    Wielki szacun Waść – IMHO za próbę zastraszenia i szczucia adwokatami powinieneś od razu cisnąć do USA do producenta. Dobra wola to było danie im terminu na sprostowanie. Jak rozumiem nie wywiązali się więc droga wolna. Czekam na tłumaczenie listu do LTI czy jak im tam i ich odpowiedź.

  5. obywatel pisze:

    Startuj Pan w wyborach. Będziesz Pan miał poparcie milionów obywateli tego teoretycznego państwa.

  6. Igi pisze:

    LTI w USA to zapewne wielkie korpo, i umiejętnie zamiecie sprawę pod dywan, może się mylę, ale raczej polski dystrybutor zanim uruchomił kancelarie prawnicza juz sprawę w USA przedstawił w swoich barwach i tłumaczeniach, oni czekają na taki list/mail/pytanie na Facebook i albo go zignoruja albo odpisza na skarge jakiś korpo bełkot poprawny politycznie, wszędzie gdzie chodzi o gruba kasę i rynki zbytu nie ma lekko!

  7. Sławek pisze:

    Panie Sławku,
    niech Pan przez cały czas pamięta, że stoi za Panem prawda. To potężny sprzymierzeniec. Dodaje animuszu. No a oprócz prawdy, która w zasadzie powinna wystarczyć, także wielu ludzi. Z kolei „na złodzieju czapka gore”. Jednocześnie trzeba pozostawać czujnym i nie dać się sprowokować. Nie ma sensu wchodzić w dygresje. Bojkotują konkret. Konkret jest dla nich niekorzystny.

    PS. Gdy czytam, że ktoś obywatelskie prawo do sądu i gwarancje procesowe śmie przeformułowywać w ZARZUTY – tracę wiarę w ludzi. Ludzie dla pieniędzy nie cofną się przed niczym.

  8. Robert pisze:

    A wogole doszlo do sprawy w sadzie ?

  9. Janusz Sklorz pisze:

    Sławek – Auto Świat (nr 48 z 13 listopada) str.28-30 „Laser nigdy nie kłamie?”. A tam, jak sfabrykowac pomiar rowerzysty jadacego 95 km/h i wiele innych sztuczek „wyborowego pomiarowca”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>