Polska Policja łapie najszybszy samochód na świecie

Lucza1

Lucza2

Wiem co myślicie. Jakiś Ferrari zabłądził i z niemieckiego autobahnu, trafił do nas gdzie go przyłapała nasza policja i wlepiła mandat.

Nic z tego. Polski i to nie nawet samochód, ale furgonetka. I to z przyczepą. I w zimie na mokrej, zamarzającej drodze. Polak jak widać potrafi.

Stop klatki pochodzą z dowodów przedstawionych w sądzie, na podstawie których ukarano kierowcę samochodu dostawczego.

Otóż drodzy państwo, wedle tych dowodów, na podstawie radaru, najprawdopodobniej ISKRA (uważanego za świętą relikwię przez naszą policję), ta oto furgonetka przyspieszyła z prędkości 50 km/h zapisanej o czasie 15:20:30.02 do prędkości 73km/h zapisanej w momencie czasowym 15:20:30.06. Czyli mamy do czynienia z przyspieszeniem 23km/h w 0.04s, co odpowiada przyspieszaniu 0 do 100 km/h w czasie 0.17s.

Właśnie pobiliśmy rekord Guinnessa w przyspieszeniu. I to wielokrotnie. Bo jak dotąd, rekord należał do Johna Kiewicza, który w samochodzie Hennessey Venom GT przyspieszył od 0 do 300 km/h w około 14 sekund. Czyli, poprzedni rekordzista potrzebował średnio około sekundy, aby przyspieszyć o 23 km/h. Nasz rekordzista zrobił to w furgonetce z przyczepą w 4 setne sekundy, czyli 25 razy szybciej.

Teraz w imię polskiego patriotyzmu możemy się domagać uznania naszego rekordu, ale obawiam się, że nie trafi on do kategorii najszybszego pojazdu, ale do kategorii najgłupszych rzeczy przedstawianych przez policję jako dowody w sądzie.

Co te dowody tak naprawdę udowadniają:

Teraz będę musiał trochę przynudzać i wyjaśnić co tu się stało.

Radar, jak zresztą każde inne urządzenie pomiarowe, nie jest nieomylny. Radar jest podatny na szereg czynników które, dość często dają kompletnie błędne chwilowe pomiary. Najważniejsze takie czynniki to:

W związku z tym, że pojedyncze pomiary radarem często są kompletnie błędne, że jest to powszechnie wiadome, prawa każdego normalnego kraju zabraniają karania kierowców na postawie pojedynczego pomiaru albo wymagają dokładnej identyfikacji co i kiedy radar mierzył. W Polsce, teoretycznie, prawo wymaga spełnienia identyfikacji co i kiedy się mierzyło, ale tak naprawdę ani GUM ani policja się tym wymaganiem nie przejmuje, kompletnie łamiąc obowiązujące prawo.

Obserwując wideo widać dokładnie co się stało: System zrobił kilka pomiarów pokazujących 49km/h albo 50 km/h. Potem dostał pojedynczy pomiar 73 km/h i skoro 73 km/h jest „lepsze” niż 50 km/h, przestał odnotowywać dalsze pomiary. „Zaklepaliśmy” 73 i mamy frajera. Takie funkcjonowanie radaru i rejestratora jest kompletnie idiotyczne, wbrew zasadom sztuki i bezprawne, bo nawet wedle naszego prawa konstrukcja przyrządu radarowego powinna umożliwiać identyfikację pojazdu którego prędkość jest zmierzona.

Na jakiej podstawie stwierdzono, że pojedynczy (wyraźnie błędny) pomiar nie był wynikiem zakłóceń elektromagnetycznych albo wielokrotnych odbić wiązki radarowej? Przy takiej odległości dokonywania pomiarów (pojazd nawet nie jest widoczny) można śmiało założyć, że co najmniej 50% pomiarów będzie błędnych. Radary użyte z tej odległości powinny być tylko po to, aby funkcjonariusz mógł obserwować podejrzany pojazd i się przygotować do wykonania właściwego (dowodowego) pomiaru.

Na jakiej podstawie stwierdzono w tym przypadku, że ten pojedynczy pomiar odnosi się do furgonetki, a nie do samochodu osobowego za furgonetką, który ją dogania, zwłaszcza w związku z tą charakterystyką radaru ISKRA i podobnych, wyraźnie opisanej w instrukcji (której jak wiem żaden policjant nie przeczytał):

Podręcznik radaru ISKRA (Str. 3, Rozdział 2) mówi:

„Przy dokonywaniu pomiaru prędkości najszybciej jadącego pojazdu na tle grupy, osoba dokonująca pomiaru musi mieć bezwzględną pewność o trafnej ocenie wizualnej wyróżniającego się wyższą prędkością pojazdu.”

Bębnimy o tych sprawach już od lat, ale nikt się tym za bardzo nie przejmuje. Niemal wszyscy którzy czytają nasze materiały tutaj i na NielegalneRadaryDoKosza wygrywają w sądzie. Ci, co tego nie zrobili niemal zawsze przegrywają. Większość płaci mandaty dla świętego spokoju, bo to jest tańsze niż procesowanie się z id… funkcjonariuszami „uzdolnionymi inaczej”. Jak zwykle, zabawa w „prawo” w Polsce polega na szukaniu frajera no i chyba tak zostanie. Ja i inni złożyliśmy zawiadomienia w prokuraturze w tych sprawach domagając się, między innymi, aresztowania urzędników GUMu którzy naszym zdaniem świadomie poświadczyli nieprawdę w dokumentach przedstawianych w sądach jako dowody. Co więcej możemy zrobić? Samo-podpalić się w proteście przed Głównym Urzędem Miar czy też siłowo przejąć budynki rządowe tak jak to zrobiono na Ukrainie, co było popierane przez nasz rząd, tak długo jak „ich” kibole to robili, a nie ci drudzy.

Jak wielokrotnie pisałem, ja takich metod nigdy nie popierałem i nie będę popierał, bo to nie prowadzi do niczego dobrego i nigdy nie będzie. Albo państwo opiera się na pisanym prawie i procedurach sądowych, albo rządzą ci, co potrafią najgłośniej wrzeszczeć, najlepiej kraść i kłamać, i najdalej rzucać koktajlami Mołotowa, a wszyscy normalni ludzie taki kraj omijają jak mogą, a jak nie mogą, to mu utrudniają egzystencję jak mogą, między innymi traktując policję jak gangsterów.

I właśnie ten proces wydaje się być niejako wiecznym przekleństwem każdego kraju słowiańskiego.

 

p.s. Wideo pokazuje jeszcze jeden fajny „kwiatek”, dowód na to że konfiguracja użytego systemu generuje nie dowody a ładnie wyglądające pozory dowodów. Zobaczymy ile osób to zauważy. Napiszę o tym kolejny wpis.

Opublikowano w Komedia | Skomentuj

Co Jeszcze Okpiono w Certyfikacji Radarów???

ConformalCoating

Podsumowanie

Według dokumentacji producenta, radar ISKRA także nie spełnia polskich wymagań odporności na wilgotność powietrza. Natomiast, Główny Urząd Miar, rzekomo po wykonaniu właściwych badań, zaświadczył, że te wymagania zostały spełnione. Tutaj opiszę dokładnie, jak to się stało. Wymagane testy po raz kolejny kompletnie wykpiono a na podstawie kompletnie okpionych testów, bezprawnie poświadczono coś, czego sam producent urządzenia nigdy nie poświadczył.

Moim zdaniem, ujawnione problemy udowadniają ponad wszelką wątpliwość, że całość dokumentów certyfikacyjnych wystawianych przez Główny Urząd Miar należy natychmiast uznać za oszustwo i za fałszerstwo i tak należy traktować wszystkie dokumenty wystawione przez Główny Urząd Miar i przedstawiane jako „dowody” w sądach.

O co chodzi z odpornością na wilgotność.

Im dłużej przyglądam się tym sprawom, tym bardziej się okazuje, że o wiele łatwiej byłoby chyba wyliczyć rzeczy, których NIE okpiono. Dosłownie każda rzecz, której ktoś się przyjrzy, każdy parametr techniczny, który powinien być sprawdzony podczas certyfikacji, każdy protokół badań, okazuje się kompletną kpiną.

W jednej ze spraw sądowych dotyczących pomiarów dokonywanych radarem ISKRA a dokładnie w sprawie Tomka Motylińskiego, pojawił się wątek odporności na wilgotność. Na początku wydawało się to dość prozaiczne. Dokumenty z IMGW pokazały, że w czasie i miejscu wykonywania pomiaru wilgotność względna powietrza wynosiła 99%, co jest poza opublikowanym przez producenta zakresem pracy ISKRY. Czyli, po raz kolejny użyto radar niezgodnie z instrukcją. Ale, czy jest to na prawdę taki duży problem, czy tylko „czepianie się” szczegółów? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przebadałem dokumentację ISKRY po raz kolejny.

Chyba oczywiste jest, że ręczny radar do pomiaru prędkości powinien być odporny na wahania temperatury i wilgotności, a zwłaszcza na kondensację wilgotności. Np. taka sytuacja, policjant mierzy radarem ISKRA w niskich temperaturach, potem wchodzi do samochodu, w którym grzeje się (i co ważne oddycha) drugi policjant, co oznacza, że powietrze wewnątrz samochodu jest bardzo wilgotne. A potem bierze ten radar znowu na zewnątrz, aby zmierzyć komuś prędkość. Albo odwrotna sytuacja. Policjant siedzi w klimatyzowanym radiowozie (temperatura powiedzmy 18 stopni), potem wychodzi z radarem na zewnątrz, gdzie jest wyższa temperatura i wysoka wilgotność. W obu takich sytuacjach nastąpi kondensacja pary na chłodniejszych elementach radaru – w tym elektronicznych płytkach drukowanych. Jeżeli nie są one przed tym właściwie zabezpieczone, no to mamy problem.

Jak się rozwiązuje problem kondensacji wilgoci?

Oczywiście, jest to bardzo prozaiczny problem do rozwiązania. Gdyby nie było prostego rozwiązania problemu kondensacji wilgoci na elektronice, to np. nie mielibyśmy telefonów komórkowych, albo mielibyśmy bardzo fajne przygody z nimi w sytuacjach opisanych powyżej.

Niektórzy ludzie myślą, że jedynym rozwiązaniem jest umieszczanie elektroniki w hermetycznych obudowach. To jest kompletna bzdura. Kompletnie hermetyczna obudowa jest ciężka i droga. A „prawie” hermetyczna obudowa jest o wiele gorsza niż żadna. Dlaczego? Dlatego że wahania ciśnienia i temperatury na zewnątrz takiej prawie hermetycznej obudowy w połączeniu z nieumiejętnie wykonanymi albo lekko uszkodzonymi uszczelkami powodują, że uszczelki działają jak zawory pompy. Wilgotne powietrze wchodzi do wewnątrz, kiedy różnica ciśnienia jest wystarczająco duża, woda skrapla się, a powietrze wychodzi. Sam widziałem taką „hermetyczną” obudowę komputera samochodowego napełnioną wodą. Problemem była źle zaprojektowana, plaska uszczelka.

Dlatego ten problem rozwiązuje się inaczej. Wojskowa elektronika jest wypełniana żelem albo żywicą (czyli nie ma tam pustych luk ani powietrza). Dla cywilnej elektroniki opracowano inny sposób, który jest niemal równie dobry. Wszystkie płytki drukowane w urządzeniach, które mają być odporne klimatycznie pokrywa się cienką warstwą akrylową, silikonową, albo poliuretanową. (tzw. conformal coating).

Te ochronne warstwy nakłada się za pomocą specjalnych maszyn albo ręcznie, za pomocą sprayu w przypadku małych ilości urządzeń do zabezpieczenia. Tytułowy rysunek pokazuje zdjęcie reklamowe takiego sprayu. Substancje do ręcznego nakładania zawierają także specjalny środek, który powoduje, że powłoka zmienia kolor pod wpływem światła ultrafioletowego. Pozwala to na wizualną inspekcję powłoki, czyli sprawdzenie czy powloką pokrywa wszystko to, co ma pokrywać, a nie pokrywa np. pozłacanych kontaktów płytki drukowanej.

Jak taka powłoka wygląda, można się samemu przekonać rozbierając każdy telefon komórkowy.

Polskie wymagania odporności na zmiany temperatury i wilgotności

Ręczny radar, non-stop wynoszony z radiowozu, i z powrotem do radiowozu, powinien spełniać takie wymagania o wiele bardziej, niż np. telefon komórkowy. No bo telefon można np. trzymać pod płaszczem a z radarem tak raczej robić się nie da.

Polskie prawo jak najbardziej wymaga dużej odporności radarów na te czynniki. Rozporządzenie Ministra (Dz.U. Nr 15 Poz. 129 z dnia 20 stycznia 2004), które obowiązywało, kiedy sporządzano Zatwierdzenie Typu urządzenia ISKRA, mówi o następujących warunkach, w których sprawdza się dopuszczalne błędy:

§ 21. Ustala się następujące warunki odniesienia:

1) zakres temperatury, co najmniej od 0 °C do +50 °C;

2) wilgotność względna powietrza w zakresie od 20 % do 95 %;

Dane producenta co do odporności na temperatury i wilgotność

W polskiej instrukcji napisano:

PL_wilgo_temp

W oryginalnej, rosyjskiej instrukcji, jest to nawet bardziej interesujące, a to dlatego, że odporność na wilgotność jest sprecyzowana jako do 90% „bez kondensacji wilgotności”.

RU_Wilg_Temp

Sprawa „kreatywnego” tłumaczenia instrukcji radaru ISKRA to temat rzeka – będzie na ten temat oddzielny wpis.

To jest naprawdę niepokojące, bo najprawdopodobniej świadczy o tym że ISKRA (wbrew zdroworozsądkowym oczekiwaniom) nie jest odporna na kondensację. Raczej niemądrym jest oczekiwać, że produkt ma lepsze charakterystyki, niż te podane przez producenta. To się zbyt często nie zdarza. Sam jestem dość zaskoczony, że Rosjanie, ze swoim klimatem, dopuściliby do użytku radar, z którym policjant musi uważać, aby nie doprowadzać do kondensacji wilgotności.

Jak Główny Urząd Miar sprawdził te rzeczy

W związku z tym, że sam producent twierdzi, że ISKRA jest odporna na wilgotność do 90% i to tylko bez kondensacji, czyli wedle tego nie spełnia polskich wymagań, należałoby oczekiwać, że Główny Urząd Miar sprawdził te rzeczy niezwykle starannie, zanim wydal dokumenty poświadczające, że ISKRA wszystkie polskie wymagania spełnia i na pewno nie będzie np. pokazywać bzdur no bo policjant właśnie wyszedł z radiowozu, aby mierzyć prędkość. Zobaczmy więc, jak te badania zrobiono.

Całe te badania odporności urządzenia ISKRA na temperaturę i wilgotność to po kilka stron protokołu. Dla urządzenia ISKRA-VIDEO następne kilka stron. Najważniejsza strona to ta (zaciemniłem nazwiska i podpisy):

ISKRAProtTempWilg

Jak widać, dla urządzenia ISKRA, przetestowano 4 stany stabilne (stała temperatura i wilgotność przez 1 do 2 godzin) i kilka stanów przejściowych, na przykład spadek temperatury od 19,3 stopni do 17,4 stopni. Tak małe stany przejściowe w testach są zadowalające dla urządzeń, które używa się tylko wewnątrz pomieszczeń, ale są raczej niewystarczające dla urządzenia, które jest używane tak jak policyjny radar, z powodów problemów z kondensacją wilgotności na elektronice, które opisałem. Ale, zignorujmy to przez moment, zakładając, że być może po prostu źle czytamy ten raport.

Jedyną sytuacją, w której testowano wysoką wilgotność, był stan 50±1°C i 85±5% wilgotności. To ± wynika z tego, że taka jest dokładność (niepewność pomiaru) termo-higrometru LB-701, którego użyto do weryfikacji temperatury i wilgotności. Co więcej, użyto higrometr LB-701 poza jego zakresem, który dla temperatury 50°C wynosi 10…60% wilgotności. Pomiar wykonany poza zakresem pracy miernika podanym przez producenta jest kompletnie nieważny. Jeżeli producent podał taki zakres to oznacza to, że poza zakresem błędy pomiaru będą bardzo duże i nieprzewidywalne. Samo to w całości unieważnia wykonane badania.

WilgLB-701

Czyli, jedyne co sprawdzono, to zachowanie się radaru ISKRA w stabilnym stanie temperatury i maksymalnej wilgotności BYĆ MOŻE 85% (czego wykonane pomiary na pewno nie gwarantują, ignorując fakt użycia LB-701 poza zakresem należałoby przyjąć 80%).

To nie stanęło jednak na przeszkodzie, aby poświadczyć w dokumentach legalizacyjnych, że ISKRA jest odporna na wilgotność do 95%, jak wymaga polskie prawo i wbrew dokumentacji producenta. A potem policjant używa urządzenie w wilgotności 99%.

Niech mi teraz ktoś wytłumaczy, dlaczego urzędnicy, którzy wystawili te dokumenty, nie siedzą jeszcze w wiezieniu, a policjanci, którzy nie znają instrukcji obsługi urządzeń nie są karani grzywną, tak jak nakazuje prawo?

Polska praworządność

Urzędnicy i politycy wciąż narzekają, jacy to Polacy krnąbrni i jak to w Polsce nikt nie przestrzega prawa. Powtórzę to jeszcze raz – największymi przestępcami w Polsce zawsze byli i są urzędnicy państwowi. Uważają prawo i normy techniczne za rekomendacje, do których mogą, ale nie muszą się stosować, no bo oni to święta arystokracja a dla niej prawo to kwestia widzi-mi-się a nie obowiązku. Co tam 80% czy 99% wilgotności, papier jest, kasa musi być i basta. Brakuje kasy na większe pensje dla urzędników, więc „góra” kazała polować na kulaka-kierowcę. Bumaga na radary musiała być, bo polowanie na kułaka i jego kasę to rzecz najważniejsza. Przecież nikt się nie może przejmować takimi „błahostkami” podczas świętej wojny przeciwko kolejnemu wymarzonemu wrogowi rządowego biurokraty miast i wsi. A jak się jakiś kułak-wywrotowiec skarży na błędne pomiary, to mu się powie, że jest głupi i nie rozumie radaru ani innych skomplikowanych urządzeń, które zawsze działają jak należy, no bo „bumaga” jest i pieczęć jest.

Nie chodzi tu tylko o radar ISKRA, tylko o to jak certyfikowano WSZYSTKIE urządzenia do karania kierowców. Być może wystarczająco opisałem problemy z urządzeniem ISKRA i czas zająć się np. fotoradarami.

 

Opublikowano w Biurokracja | i oznaczono , , , | 3 Komentarzy

Oficjalna Procedura Obsługi platformy ePUAP w Urzędach Państwowych

Biurwa

  1. Zatrudnić specjalistę 1 od czytania wniosków ePUAP. Musi posiadać kwalifikacje obsługi programu OutlookExpress, drukowania e-maili i wysyłania ich w formie faksów
  2. Zatrudnić specjalistę 2 od skanowania odpowiedzi i wysyłania odpowiedzi ePUAP. Również, musi posiadać kwalifikacje odbierania faksów, skanowania faksów i obsługi programu OutlookExpress
  3. Specjalista 1 odbiera e-maile ePUAP, drukuje (procedura Drukuj_Kopiuj), wysyła faksem, bądź zanosi do szefa w celu autoryzacji
  4. Autoryzowany wniosek musi być skopiowany (procedura Drukuj_Kopiuj) i za-katalogowany przez specjalistę od katalogu głównego papierowego i zaniesiony bądź wysłany faksem
  5. Oryginał wniosku przekazany szefowi specjalistów do których odnosi się wniosek (administracja, księgowość, rzecznik, dział prawny, dział kadrowy, dział wypoczynkowy, związek zawodowy biurokratów, itd).
  6. Oryginał autoryzowanego wniosku musi być podpisany przez szefa specjalistów, skopiowany (procedura Drukuj_Kopiuj) i za-katalogowany przez specjalistę od katalogu głównego papierowego
  7. Oryginał autoryzowanego podpisanego wniosku musi być przekazany kompetentnemu specjaliście od np. wydruku arkuszy kalkulacyjnych
  8. Wydrukowany arkusz kalkulacyjny musi być ponownie podpisany przez szefa specjalistów, skopiowany (procedura Drukuj_Kopiuj) i ewentualnie odesłany faksem
  9. Tak sporządzona odpowiedz musi być przekazana do szefa Wydziału Pisania Pism Przewodnich.
  10. Sporządzone pismo przewodnie musi być podpisane, autoryzowane, (procedura Drukuj_Kopiuj) i za-katalogowane
  11. Gotowa odpowiedź zostaje przekazana (np. faksem) do specjalisty od skanowania odpowiedzi, skopiowana (procedura Drukuj_Kopiuj), zeskanowana i wysłana przez specjalistę od wysyłania e-maili

Procedura Drukuj_Kopiuj

Jeżeli biuro zaawansowane to:

  1. Zrób herbatkę
  2. Ustaw się w kolejce do drukarko/kopiarki laserowej
  3. Wymień się najnowszymi plotkami biurowymi
  4. Narzekaj na te wszystkie durne pomysły takie jak internet, BIP czy ePUAP, które to czynią życie urzędnika nieznośnym
  5. Czekaj na wydruk

W przeciwnym wypadku

  1. Znajdź kogoś kto ma nie zużyty cartridge atramentowy do drukarki
  2. Unikaj tych od których już pożyczył(-a)(-e)ś cartridge
  3. Pożycz i obiecaj oddać jutro albo weź delegację na dwa dni w celu zakupu nowego cartridge-a.
Opublikowano w Biurokracja, Komedia | Skomentuj

Kompletne Oszustwo w Certyfikacji Radarów

Odleglosci_Lrg

Podsumowanie

Po miesiącach walki udało mi się w końcu pozyskać kopie protokołów badan urządzenia ISKRA. Moim zdaniem, protokoły te pokazują ponad wszelką wątpliwość, że żadnych właściwych badań nie wykonano i że kompletnie zakpiono sobie z wymagań prawa. Wykonane testy na pewno nie udowadniają, że wskazania prędkości nie będą często zafałszowane poprzez zaburzenia elektromagnetyczne np. od linii wysokiego napięcia bądź urządzenia nadawcze pracujące blisko radaru, np. telefony komórkowe, a mimo to dokładnie tak są te testy interpretowane przez sądy i przez policję.

To, co zrobiono w kwestii badania odporności na zaburzenia elektromagnetyczne, jest analogiczne do np. testowania zegarka na wodoodporność poprzez umieszczenie go wewnątrz gumowego balonu i zanurzanie go w wodzie wewnątrz tego balonu. Zegarek działa wewnątrz balonu – więc można poświadczyć, że jest wodoodporny i wodoszczelny. To jest kompletna kpina ze sztuki i z nas wszystkich. Instytucje, które wykonały te badania, wydają się uważać Polaków za idiotów, którym bezkarnie można wcisnąć każdy kit.

Moim zdaniem, należy natychmiast uznać całość badań wszystkich urządzeń do pomiaru prędkości, które testowano i certyfikowano w podobny „kreatywny” sposób za fałszerstwo.

W związku z tym, że sprawa jest olbrzymia, proszę o zaangażowanie i pomoc każdej osoby, która ma doświadczenie z tego rodzaju testami i projektowaniem elektronicznych urządzeń. Wszystko wskazuje na to, że dokumentacja większości, jeżeli nie wszystkich, urządzeń stosowanych przez policję, GITD, straże miejskie, itd. została wystawiona bezprawnie. Sam nie będę w stanie wszystkiego zbadać i udowodnić, dlatego proszę o zaangażowanie każdej osoby, która może w tym pomóc. Niniejszym obiecuje udostępnić posiadane przeze mnie materiały każdej osobie, która posiada doświadczenie techniczne w w/w kwestiach. To nie może być projekt dla jednej osoby. Więcej osób musi się wypowiedzieć na ten temat. Teraz powinno to być bezsporne, że wymagane przez prawo standardy, które miały chronić obywateli przed wadliwie działającymi urządzeniami, zostały całkowicie zignorowane, a głównym celem przewodnim całego procesu było uzyskanie urządzeń, które wygenerują jak najwięcej mandatów.

Wbrew pozorom, kontynuowanie istniejącego stanu rzeczy nie służy nikomu, w tym zwłaszcza policji i każdej osobie, która troszczy się o bezpieczeństwo na drogach. Takie kreatywne certyfikacje tylko gwarantują, że urządzenia, które faktycznie spełniają wymagania, nigdy nie będą użyte w Polsce, bo po prostu są droższe. Aby bronić się przed mandatowymi loteriami, Polacy będą coraz bardziej angażować w sabotaż pracy policji, a korzystać z tego będą również osoby, które mają zero rozwagi i szacunku dla prawa i bezpieczeństwa innych.

Niniejszym również zobowiązuję się opublikować tutaj w całości każdą krytykę i sprostowanie, jeżeli takie zostanie mi wysłane.

Po co bada się odporność na zaburzenia elektromagnetyczne

Fundamentalnie, każde urządzenie elektroniczne może być zakłócone, a nawet trwale zniszczone poprzez zaburzenia elektromagnetyczne o wystarczająco dużej sile. Każdy przewód elektryczny jest także anteną, która odbiera fale radiowe. To jest bardzo duży problem, bo to wcale nie jest takie trudne wytworzyć impuls elektromagnetyczny o wystarczająco dużej mocy i niekoniecznie trzeba do tego wybuchu nuklearnego. Z tego powodu, aby elektroniczne urządzenia działały poprawnie, wymaga się od nich spełnienia zasad „kompatybilności elektromagnetycznej”, tzn, spełnienie następujących kryteriów:

  • urządzenie nie powoduje zakłóceń w pracy innych urządzeń
  • urządzenie nie jest wrażliwe na zakłócenia emitowane przez inne urządzenia
  • urządzenie (system) nie powoduje zakłóceń w swojej pracy

Skoro jest niemożliwe, aby urządzenie elektroniczne było odporne na każde zaburzenia, wymaga się tylko, aby było odporne na zaburzenia typowe dla swojego „środowiska elektromagnetycznego”, czyli miejsca użytkowania urządzenia określone poziomem i charakterem zaburzeń pochodzących od ich źródeł.

Do momentu szerokiego rozpowszechnienia telefonów komórkowych, można było założyć, że typowe „środowisko elektromagnetyczne” w promieniu kilku metrów od urządzenia nie zawiera nadajnika radiowego. Teraz mamy zupełnie inną sytuację. Szerokie stosowanie urządzeń nadawczych spowodowało np. dużo problemów z urządzeniami stosowanymi w lotnictwie, a szczególnie radarami, wysokościomierzami radarowym i urządzeniami nadawczo-odbiorczymi AM, które niestety są do dziś stosowane w lotnictwie. Wszystkie te urządzenia okazały się mieć bardzo małą odporność na zakłócenia elektromagnetyczne.

Rysunek tytułowy z materiałów amerykańskich pokazuje, w czym rzecz.

Wedle dokumentacji producenta, ISKRA ma odporność na zakłócenia do poziomu 3 V/m, co było typowe dla urządzeń produkowanych przed szerokim rozpowszechnieniem się telefonów komórkowych. Telefon komórkowy często generuje pole o takiej sile w odległości 2,7 metra. Dzisiaj raczej trudno wymagać od użytkowników urządzeń elektronicznych, aby trzymali telefony komórkowe powyżej 2,7 metra od nich. Dlatego szybko wymagania zwiększono do 10 V/m, co gwarantuje poprawne działanie, kiedy telefon komórkowy jest dalej niż 0,8 metra, co oczywiście tez nie jest zbyt realistyczne. Dlatego dzisiaj uważa się, że realistyczne wymagania odporności powinny być 20 V/m wewnątrz krytycznych pasm i takie dokładnie są polskie i unijne wymagania od wielu lat. Dzisiejsze wymagania rosyjskie są nawet surowsze i dlatego ISKRY zostały dawno zastąpione nowszym modelem radaru.

Trzeba też zrozumieć, co to oznacza, że telefon komórkowy „często generuje pole o takiej sile.” Telefony komórkowe zmieniają moc nadawania w zależności od tego, jak daleko są od nadajnika GSM. Jak jest blisko nadajnika GSM, nadaje z małą mocą (~0,8 W), jak jest dalej, nadaje z pełną mocą (typowo 2W).

Jak zapewnia się odporność urządzeń elektronicznych na zaburzenia?

W przypadku urządzeń, które nie są radiowymi urządzeniami odbiorczymi, jest to dość proste. Po prostu ekranuje się obwody (np. umieszcza je w metalowej puszcze), przede wszystkim te, które przetwarzają sygnały o małym napięciu. Jeżeli takie urządzenie jest w metalowej obudowie, zakłócenia mogą się do wewnątrz przedostać tylko poprzez przewody sygnałowe i zasilania co jest stosunkowo łatwym problemem do rozwiązania.

Prawdziwy problem pojawia się przy projektowaniu radiowych urządzeń odbiorczych. Obwody wejściowe tych urządzeń, z natury rzeczy muszą poprawnie odbierać sygnały, które są bardzo słabe a być odporne na zakłócenia, które są często o wiele silniejsze. Różnice częstotliwości sygnałów pożądanych i zakłóceń rozwiązują tylko część problemu. Silne zakłócenia, które wchodzą na obwody odbiorcze, mogą saturować te obwody, co powoduje zniekształcenie sygnałów a co za tym idzie produkowanie harmonicznych, których część będzie w zakresie sygnałów pożądanych.

Dlatego bez odpowiednich praw i testów wymaganych od każdego urządzenia elektronicznego nie byłoby radia, telewizji, telefonów komórkowych, transmisji pakietowych, itd., itp. Prawa regulujące projektowanie i użytkowanie tych urządzeń są co najmniej tak samo ważne jak np. prawa drogowe.

Jak testowano odporność urządzenia ISKRA na zaburzenia

Prawo polskie (wzorowane na prawach innych krajów), nie daje żadnych wątpliwości, że urządzenia do pomiarów prędkości muszą być odporne na zaburzenia elektromagnetyczne. Rozporządzenie Ministra (Dz.U. Nr 15 Poz. 129 z dnia 20 stycznia 2004), które obowiązywało, kiedy sporządzano Zatwierdzenie Typu urządzenia ISKRA, mówi:

§ 6. Konstrukcja i wykonanie przyrządu oraz materiały stosowane do jego wytwarzania powinny:…
3) zapewniać działanie przyrządu w warunkach występowania:
a) wibracji o częstotliwościach od 20 Hz do 150 Hz i o wartości skutecznej przyśpieszenia (RMS)
10 m/s2,
b) pola elektromagnetycznego o charakterze sinusoidalnym modulowanym sygnałem sinusoidalnym o częstotliwości 1 kHz, współczynniku modulacji 80 %, o następujących wartościach w zakresie:
— od 27 MHz do 1 GHz, wartość pola elektromagnetycznego o natężeniu 10 V/m,
— od 1,4 GHz do 2 GHz, wartość pola elektromagnetycznego o natężeniu 20 V/m,
c) wyładowania elektrostatycznego przez kontakt z przyrządem o wartości napięcia probierczego
6 kV, a przy wyładowaniu przez powietrze o wartości 8 kV

Czyli, chyba jasne jest dla wszystkich, w tym policji i sądów, że chodzi o to aby się upewnić, że radarowy miernik prędkości będzie pokazywał poprawne pomiary prędkości w obecności takich zaburzeń. Na podstawie tej wiary skazywano kierowców nawet w sytuacjach pomiarów wykonywanych w sytuacjach, kiedy mogło dojść do przekroczenia wartości granicznych zaburzeń (policjant posiadający włączony telefon komórkowy, linie wysokiego napięcia nad głową, itd.). No bo przecież wszystko to sprawdzono i jest na to „podkładka” w postaci świadectw legalizacji.

Co dokładnie zrobiono podczas testów

Wykonanie tych testów zlecono laboratorium badawczemu Instytutu Łączności na ulicy Szachowej 1 w Warszawie. Przygotowano sprawozdanie z badań o numerze 09599365/EMC z datą 17-12-2005. Testowano urządzenie ISKRA-VIDEO o numerze seryjnym 9689D w całości, tzn. radar z wideo-rejestratorem (kamera, ekran LCD).

Specyficznie zeznano, że celem badań było udowodnienie zgodności z opisanym wyżej rozporządzeniem:

ISKRA_Rozp

Jak się powinno sprawdzić odporność urządzenia radarowego na zakłócenia

Mówiąc prosto, należy obserwować jak urządzenie zachowuje się na granicy swojej czułości, czyli wtedy kiedy stosunek poziomu sygnału użytecznego do poziomu zakłóceń jest niski. Robienie tego inaczej przypomina klinikę medycyny wojskowej doktora Grunsteina (tak tego od Szwejka i lewatyw), i wrzeszczenie mu do ucha przez megafon, aby udowodnić, że wcale nie jest głuchy, na przykład i powinien być natychmiast wysłany na front. Nawet najgorsze urządzenie odbiorcze będzie działać i zakłócenia mu będą niestraszne, jeżeli wybierzemy się z nim bezpośrednio pod nadajnik sygnału, który nas interesuje. To chyba powinno być oczywiste.

Jeżeli zgodzimy się, że celem urządzenia radarowego powinny być rzetelne pomiary prędkości to podczas podczas zbliżania się do granicy czułości urządzenia, pomiary powinny być prawidłowe a potem zniknąć. Raczej niemądre jest oczekiwać, aby problem zakłóceń pojawił się podczas przetwarzania silnych sygnałów.

Symulowanie obiektów do pomiaru radarem Dopplera jest dość proste. Wystarczy mieć drgający metalowy element. Może to być element pobudzany elektrycznie albo nawet kamerton pobudzany lekkim uderzeniem. Takie kamertony były szeroko stosowane do kalibracji radarów Dopplera i wielu producentów radarów do dziś załącza taki kamerton do swoich radarów jako narzędzie do kalibracji radaru. Taki kamerton do kalibracji radaru ma na nim naniesione pasmo radarowe (np. K albo X) i prędkość którą będzie symulował kamerton.

K15Kamerton

Jak sprawdzono odporność urządzenia ISKRA na zakłócenia

Przyznam się, że oczekiwałem, że być może po prostu sprawdzano, jak urządzenie ISKRA zachowuje się w obecności zakłóceń, kiedy żaden symulowany obiekt nie jest obecny. W takiej sytuacji urządzenie nie powinno pokazywać żadnych wskazań prędkości w badanym zakresie. Taką metodę można uznać za wystarczającą dla radaru stosowanego np. w fotoradarach gdzie mierzy się zawsze jeden silny odbity sygnał. Ale, skoro ISKRA próbuje wskazywać prędkość obiektu o największej prędkości, a nie tego o największym sygnale, taki prosty test byłby raczej niewystarczający.

Czyli, oczekiwałem, że ktoś po raz kolejny nie doczytał instrukcji radaru ISKRA i po prostu przetestował go jako zwykły radar, czyli taki, który tylko pokazuje obiekt o najsilniejszym sygnale, a nie stara się przetwarzać słabsze sygnały na tle silniejszych i dlatego są problemy, bo coś takiego nie jest tak łatwe do zrobienia, jak się może wydawać (słuchanie szeptów na tle wrzasków).

To, co zobaczyłem w raporcie badań, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Oto co zrobiono:

ISKRA_Generator

ISKRA_Test

Czyli, podano (prawdopodobnie bardzo silny) sygnał mikrofalowy na wejście urządzenia, aby zobaczyć to 60 km/h. Wbrew regułom sztuki nie zdefiniowano ani typu urządzenia, ani natężenia podanego sygnału. W takiej sytuacji radar w dość grubej metalowej obudowie faktycznie będzie odporny na każde zakłócenia, bo całkowicie odizolowano go od generowanych zakłóceń – które normalnie są odbierane razem z odbitym sygnałem radarowym. Na pewno nie szukano granicy czułości urządzenia, bo to wymagałoby dodatkowych kroków, które nie są wymienione w protokole.

To tak jakby ktoś zrobił protokół badania np. wydolności systemu chłodzenia silnika samochodu podczas dużych prędkości poprzez wsadzenie badanego samochodu na lawetę i pokazanie – widzicie – nigdy się badany silnik nie przegrzał. Albo, testował czułość i odporność radioodbiornika na zakłócenia poprzez umieszczenie go bezpośrednio pod nadajnikiem odbieranego sygnału.

Co oznacza taki test odporności

Po prostu przetestowano urządzenie ISKRA-VIDEO tak jakby to był wideo-rejestrator do nagrywania i oglądania filmów, a nie urządzenie radarowe. Protokół badań pokazuje, że wyświetlacz i ekran LCD dają odczyty/obrazy o wystarczającej jakości w obecności zakłóceń. Czyli, udowodniono, że urządzenie można użyć do nagrywania i odtwarzania filmów bez użycia radaru w normalnych warunkach pracy. To wszystko. Moim zdaniem, w związku z tym faktem i opublikowanymi przez producenta charakterystykami, należy natychmiast zakazać używania urządzenia radarowego ISKRA, przynajmniej do momentu wykonania rzetelnych testów.

Na pewno, w żadnym wypadku nie wolno uznać na podstawie wykonanych badań, że urządzenie ISKRA jest odporne na zakłócenia od np. telefonów komórkowych czy linii wysokiego napięcia. Parametry i charakterystyki podane przez producenta mówią otwarcie, że urządzenie nie jest na takie zakłócenia odporne.

Dalsze sprawdzenia procedury

Przyznam się, że nie byłem w stanie uwierzyć, że ktoś byłby na tyle niemądry, aby testować urządzenie radarowe na zakłócenia elektromagnetyczne (nadawane anteną) podając sygnał mikrofalowy do wejścia. To tak jakby ktoś udowadniał, że np. telewizor odbiera sygnały z anteny poprawnie poprzez podłączenie go do odtwarzacza DVD.

Dlatego uzyskałem dokumentację symulatorów prędkości produkowanych przez SIMICON. Personel Instytutu Łączności sporządzający protokół powinien być w stanie rozróżnić generator mikrofalowy od symulatora prędkości (który raczej nie jest generatorem mikrofalowym i na pewno nie powinien takim być przy badaniu odporności na zakłócenia), ale być może ktoś po prostu z jakiegoś powodu pomylił słowa albo nie całkiem rozumiał, co używa.

Simicon wyprodukował następujące symulatory prędkości:

Oba przyrządy są dość dokładnie opisane na rosyjskiej stronie producenta, i są tam umieszczone zdjęcia tych urządzeń.

Zupełnie nie byłoby sensu używać urządzenie ИС-24 wewnątrz komory mikrofalowej (tak jak to opisuje protokół) bo ИС-24 samo jest małą komorą co widać na zdjęciach i w opisach producenta. Czyli – generowane w ramach testu zakłócenia nie mogłyby się dostać do wnętrza ИС-24.

Symulator Prędkości ИС-24Д natomiast jest urządzeniem przeznaczonym do sprawdzania fotoradarów, nie ma możliwości regulowania siły wysyłanego sygnału. Jego dozwolona odległość od testowanego radaru jest 10 do 40 metrów. Umieszczenie go bliżej radaru znowu dałoby bardzo duży sygnał, co znowu nie jest sytuacją, w której można było przetestować odporność radaru na zakłócenia. Aby użyć to urządzenie i odtworzyć pomiary urządzeniem ISKRA na granicy czułości należałoby użyć komorę testową o długości co najmniej 100 jak nie kilkuset metrów.

Ale, najważniejszym dowodem na to, że nie użyto tego symulatora jest fakt, że ten symulator nie umożliwia ustawienia prędkości podanej w protokole badań ISKRY. Protokół podaje, że odczytywano prędkość 60 km/h, podczas gdy ten symulator pozwala na ustawienie następujących symulowanych prędkości: 20, 70, 90, 120, 150, 180, 250 i 300 km/h.

Czyli, wszystko wskazuje na to, że faktycznie użyto generatora mikrofalowego do generowania „symulowanej” prędkości. Takie coś miałoby sens tylko i wyłącznie jeżeli testowane zakłócenia byłyby podane razem z podawanym sygnałem i zrobiono to dla właściwie niskich wartości sygnałów w stosunku do zakłóceń. Bez tego, jest to kpina, a nie jakikolwiek użyteczny test.

Czy radary mogą być zakłócone przez urządzenia radiowe

Wiele osób uważa, że radary nie mogą być zakłócone przez urządzenia pracujące na innych częstotliwościach. To jest kompletna bzdura. Radary, przez to, że odbierają i przetwarzają dość słabe z natury rzeczy niecyfrowe sygnały radiowe zawsze były podatne na takie zakłócenia. Regulacje, które byliśmy zmuszeni zaakceptować (być może bezmyślnie) z innych krajów, nie wzięły się z niczego. I tak na przykład, po rozpowszechnieniu się telefonów komórkowych trzeba było przeprojektować nawet bardzo drogie radary stosowane w lotnictwie, bo zakłócenia GSM w jednych sytuacjach powodowały zanik śledzonych obiektów na ekranach radarów a w innych zjawy (nieistniejące obiekty).

 

Sławomir A. Janczewski

slawomir.janczewski@certare.pl

Opublikowano w Biurokracja | i oznaczono , , , , | 13 Komentarzy